Zadra na neonatologii

Kadrowe roszady na oddziale neonatologicznym chełmskiego szpitala nie wszystkim przypadły do gustu. Niektórzy wytykają, że niewielki oddział oprócz kierownika ma też zastępcę, co nie tylko jest kosztowne, ale i niepraktykowane w innych oddziałach.

Przez lata ordynatorem a później kierownikiem neonatologii była doktor Ewa Winiarska-Góra. Rok temu przeszła na emeryturę a oddziałowi szefował jej dotychczasowy zastępca Jan Hemerling. Lekarz sam nabył praw emerytalnych i przed wakacjami rozstał się z oddziałem. Przez dwa miesiące zastępowała go Barbara Nafalska, lekarz z najdłuższym stażem „na noworodkach”.

Oddział miał wyraźne problemy kadrowe i ogromny kłopot z ustawieniem grafiku dyżurów. Na dodatek jedna z lekarek dostała propozycję pracy we Włodawie. Po wakacjach dyrekcja przeprowadziła roszady, które nie wszystkim się spodobały. Doktor Hemerling objął funkcję kierownika, a Małgorzata Maliszewska została jego zastępcą. Żadnej funkcji dyrekcja nie powierzyła B. Nafalskiej, chociaż w szpitalu pracuje ponad 33 lata.

– Nawet znacznie większe oddziały w szpitalu nie mają zastępców kierowników – mówi nam nasza rozmówczyni. – Wyznacza się ich tylko na czas nieobecności szefa oddziału. Tak miało być m.in. ze względów oszczędnościowych. Ale oszczędności chyba nie wszystkich obowiązują.

Lech Litwin, dyrektor ds. lecznictwa, przyznaje, że specyfika oddziału i sytuacji, w jakiej się znalazł, wymogła na szpitalu takie decyzje kadrowe. – Mieliśmy na oddziale klęskę osobową i żeby ratować sytuację, musieliśmy podejmować takie decyzje – mówi.

Podobno i J. Hemerling i M. Maliszewska, która dostała propozycję z innego szpitala, zgodzili się zostać w Chełmie pod warunkiem kierowniczego stanowiska. Doktor został kierownikiem a pani doktor – jego zastępcą. – Na tym oddziale zastępca kierownika był już za poprzedniego dyrektora – mówi Lech Litwin. Dodaje, że w końcu na noworodkach jest kadrowy spokój. Oprócz trójki wspomnianych lekarzy na dyżury przyjeżdżają dwie specjalistki z Zamościa. (bf)