Zaduch w biurach

Wentylacja rzekomo roznosi zarazki, więc z obawy przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa instytucje publiczne wyłączają klimatyzację. Ludzie już narzekają, a im bliżej upałów, tym będzie jeszcze gorzej.

Specjaliści uważają, że przenoszenie SARS-COV-2, jak i innych patogenów człowieka, drogą powietrzną jest wystarczająco prawdopodobne, by szczególnie na czas pandemii zmienić rutynowe działanie systemów wentylacji i klimatyzacji w budynkach, w tym w budynkach użyteczności publicznej. Zalecane jest wyłączenie urządzeń chłodzących lub chociaż przestawienie wentylatora w tryb pracy ciągłej ze stałą wydajnością. Chełmscy urzędnicy skarżą się, że nie mieli wyboru – dostali nakaz „z góry”, by nawiewy i klimatyzacja były wyłączone. Jak mówią, już w biurach jest duszno, a przecież najgorsze upały dopiero przed nami.

Przedstawiciele władz miasta mają nieco odmienne zdanie na ten temat. Jak mówi Damian Zieliński z gabinetu prezydenta, wytyczne sanepidu na temat używania systemów wentylacyjno-klimatyzacyjnych Wydział Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Chełm przekazał do poszczególnych departamentów urzędu, spółek komunalnych i jednostek organizacyjnych, w tym szkół, przedszkoli i żłobków, ale…: – Zalecenia nie stanowią obowiązującego prawa, to znaczy nie nakładają jednocześnie zakazu – podkreśla Zieliński. (pc)