Zagubiła się

Wyszła na spacer z psem i ślad po obojgu zaginął. 30-letniej chełmianki szukała niemal cała lubelska policja, rodzina, znajomi, a nawet obcy ludzie. Kobieta odnalazła się w szpitalu.

W piątek (10 lipca), pod wieczór, 30-latka wyszła ze swojego mieszkania w Lublinie z młodym owczarkiem niemieckim. Ze spaceru już nie wróciła, nie nawiązała też żadnego kontaktu ani z rodziną w Chełmie, ani znajomymi w Lublinie. Po kilku godzinach czekania bliscy zawiadomili o jej zaginięciu lubelską policję, a ta wszczęła poszukiwania, publikując szczegółowy rysopis dziewczyny wraz ze zdjęciem psa, który zaginął razem z nią.

Wizerunek poszukiwanej wraz z apelem o pomoc w jej odnalezieniu w lot został rozpowszechniony na szeroką skalę dzięki Internetowi, znajomym 30-latki oraz obcym ludziom, których poruszyła ta historia. Policjanci przeczesywali kolejne okolice, w których widziano młodą blondynkę z psem, sprawdzali pustostany i monitoring miejski. Znaleziono jej częściowo spalone rzeczy, a kamera uchwyciła dziewczynę, jak wsiada z psem do pociągu jadącego do Rzeszowa. Akcja poszukiwawcza została rozszerzona.

W środę (15 lipca) kom. Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie, oficjalnie potwierdził, że poszukiwania zostały zakończone, a 30-latka odnaleziona na terenie Stalowej Woli – w szpitalu. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że z Tarnobrzega została przetransportowana na oddział psychiatryczny w Stalowej Woli. Dzień później, również w Tarnobrzegu, znaleziony został błąkający się owczarek chełmianki. (pc)