Bo zajechał im drogę

Dwaj mieszkańcy gminy Hańsk kompletnie zdemolowali zaparkowany na poboczu samochód. Powybijali lampy, przebili opony, zerwali antenę. Był to akt zemsty za to, że gdy jechali do sklepu po alkohol, jego kierowca zajechał im drogę. Obaj w chwili zdarzenia byli nieźle wstawieni. Teraz ze swojej bezmyślności będą tłumaczyć się przed obliczem sądu.

Na początku tygodnia dyżurny włodawskiej komendy odebrał zgłoszenie od 54-letniego mieszkańca gminy Trawniki, który twierdził, że nieznani sprawcy z nieznanych mu powodów zniszczyli jego Peugeota 407. Do zdarzenia doszło w Krychowie (gm. Hańsk). Na miejsce zdarzenia dyżurny skierował policjantów z Komisariatu Policji w Urszulinie, którzy potwierdzili zgłoszenie. W samochodzie były powybijane reflektory, przebite opony, powyrywane tablice rejestracyjne i antena CB. W sumie pokrzywdzony straty oszacował na 3 tys. zł. Mundurowi po przejrzeniu monitoringu wytypowali sprawców tego aktu wandalizmu. Okazali się nimi dwaj mieszkańcy gminy Hańsk. – 46-latek w chwili zatrzymania miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie – mówi Bożena Szymańska z KPP we Włodawie. – Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Policjantom powiedział, że to nie on jest sprawcą, ale za zniszczenie zapłaci. Dodał też, że samochód zniszczono, bo jego kierowca przejechał dziecko na pasach. Jego wersja okazała się nieprawdziwa. W trakcie prowadzonych czynności policjanci ustalili kolejnego sprawcę wandalizmu – 28-latka z gminy Hańsk. W chwili zatrzymania on także znajdował się w stanie nietrzeźwości i miał ponad 1, 5 promila alkoholu w organizmie. Pan również trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty zniszczenia mienia. Przyznali się do popełnienia tego czynu. Tłumaczyli, że gdy jechali samochodem po alkohol do Hańska, jadący z przeciwnego kierunku kierujący nie zjechał im z drogi, dlatego oni zmuszeni byli zjechać na pobocze. To ich bardzo zdenerwowało i gdy wrócili ze sklepu, na widok zaparkowanego pojazdu postanowili go zniszczyć. Za zniszczenie mienia grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności. Na poczet grożącej kary od 46-latka – inicjatora zajścia zatrzymano mienie w wysokości 1500 złotych – dodaje Szymańska. (bm)