Zakupy przed drugą falą

Miejski Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Chełmie szykuje się na zapowiadaną drugą falę zachorowań na Covid-19. Kupuje środki ochrony, na które od początku epidemii wydał już krocie. Wciąż jedną z największych bolączek pozostaje kwestia pozyskania nowych lekarzy i wykwalifikowanych pielęgniarek.

Gdy tylko wybuchła epidemia, chełmski MSP ZOZ, jak wszystkie placówki służby zdrowia, odczuwał deficyt środków ochronnych. Na rynku albo były niedostępne, albo ich ceny drastycznie wzrosły. A były i wciąż są przecież niezbędne do pracy. Przyjmowano każdą ilość masek ochronnych wyprodukowanych chałupniczo przez mieszkańców Chełma i powiatu chełmskiego. Teraz środki ochrony można już kupić. Ich ceny są niższe niż wiosną br. Zapytaliśmy Mariusza Żabińskiego, dyrektora MSP ZOZ w Chełmie, czy i jak placówka szykuje się na zapowiadaną drugą falę zakażeń Covid-19.

– Przede wszystkim zaopatrujemy się w sprzęt ochronny, który jest teraz trochę tańszy – mówi dyrektor Żabiński. – Mimo to bardzo odczuwamy te wydatki. Na środki zabezpieczające i dezynfekujące wydaliśmy już pięcio- lub nawet sześciokrotnie więcej niż planowaliśmy i dotąd wydawaliśmy na ten cel.

Epidemia spowodowała nie tylko większe wydatki, ale też potrzebę zmian w organizacji pracy. Na początku pandemii chełmski MSP ZOZ wykonywał praktycznie wyłącznie teleporady. Obecnie liczba porad bezpośrednich w Podstawowej Opiece Zdrowotnej jest już większa niż teleporad. Pacjentów przyjmują też gabinety specjalistyczne – dermatologiczny, ginekologiczny i stomatologiczne.

Podstawową formą kontaktu z pacjentem pozostaje w pierwszej kolejności wywiad telefoniczny. Na tej podstawie umawiane są na konkretną godzinę wizyty pacjentów. Nadal obowiązuje mierzenie temperatury przed wejściem do przychodni, dezynfekowanie rąk oraz noszenie masek. Chełmski MSP ZOZ, tak jak inne placówki ochrony zdrowia, chociażby chełmski szpital, od dawna boryka się z trudnościami w pozyskiwaniu nowych lekarzy i pielęgniarek.

Wielu pracowników jest w wieku emerytalnym, ale wciąż pozostaje w zawodzie, bo brakuje rąk do pracy. Dyrektor Żabiński mówi, że robi, co może, aby zatrudnić nowych lekarzy. Placówka współpracuje z uczelniami medycznymi i obecnie praktykuje tu kilku studentów. Niewielu jednak wśród nich chełmian, którzy być może chcieliby zostać w rodzinnych stronach. To przeważnie studenci z regionu i dalszych stron, w tym także Ukraińcy.

– Mam nadzieję, że część z tych osób u nas zostanie – mówi dyrektor Żabiński. – Ale prawda jest taka, że ci młodzi, wykształceni ludzie najczęściej wybierają większe ośrodki.

W Powiatowym Urzędzie Pracy w Chełmie, przyznają, że oferty pracy dla osób z konkretnymi specjalizacjami i kwalifikacjami, jak np. lekarzy, bardzo długo pozostają bez odzewu. W Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie informują, że będzie wdrażany projekt „Wsparcie atrakcyjności zawodów medycznych i opieki społecznej w regionach”, dzięki dotacji z programu „Erasmus+”. Ma to zachęcić m.in. uczniów do wyboru medycznych kierunków. Do projektu zaproszono dwie szkoły zawodowe z Lublina. (mo)