Zalewa ulice

– Wystarczyło kilka minut ulewnego deszczu, by okazało się, że kanalizacja deszczowa w wielu miejscach w Chełmie jest niewydolna – ubolewają mieszkańcy. – Bez przesady. Jak wyjmie się korek z wanny, woda też nie schodzi w sekundę – odpowiada dyrektor Zarządu Dróg Miejskich.


Złość mieszkańców, gdy podczas intensywnych opadów w Chełmie na niektórych ulicach studzienki nie nadążają zbierać wody, pojawia się niemal zawsze. Najczęściej skargi dotyczą ronda przy ul. Lwowskiej i odcinków ul. Lubelskiej, Ogrodowej i Kolejowej. Na naszą redakcyjną skrzynkę rozzłoszczeni mieszkańcy wysyłają zdjęcia pozalewanych ulic, a na forach internetowych złowieszczą, że zmieniają się one w rwące potoki. I pytają, kto za to odpowiada.

Nie inaczej było we wtorek (22 maja), gdy czarne chmury przyniosły nad miasto obfite opady. Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie, jak zawsze na tego typu skargi odpowiada: – To nie jest nic nadzwyczajnego, a tym bardziej niepokojącego. Gdy pojawiają się tak intensywne opady, studzienki nie nadążają ich zbierać. To tak jak z wanną. Jak się wyjmie korek, to nie ma co liczyć, że woda zniknie w sekundę. Problem byłby, gdyby ta woda nie schodziła przez wiele godzin, bo to oznaczałoby, że kanalizacja jest niedrożna. A przecież woda znika chwilę po tym, jak przestaje padać – komentuje dyrektor. (mg, fot. Chełm na sygnale)