Żartowniś stanie przed sądem

Alkohol nie jest dobrym doradcą. Przekonał się o tym 66-latek z gminy Wola Uhruska, który dla żartu jednym telefonem postawił na nogi policję, straż graniczną i pogotowie ratunkowe. Mężczyzna poinformował dyżurnego, że jego brat potrzebuje natychmiastowej pomocy, bo jest umierający. Służby skierował do opuszczonego domu, ale nie przewidział, że policja namierzy jego telefon i wkrótce zapuka do jego drzwi.

– Każdego dnia włodawscy policjanci służą pomocą mieszkańcom powiatu. Codziennie zgłaszane są zdarzenia, które rzeczywiście wymagają interwencji Policji. Niestety zdarzają się też głupie żarty, głuche telefony czy też bezpodstawne wezwania, które wydłużają czas reakcji w sytuacjach, gdzie faktycznie potrzebna jest pomoc – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Przykład takiej właśnie nieodpowiedzialności odnotowaliśmy w poniedziałek (7 sierpnia). Około godziny 15 dyżurny otrzymał zgłoszenie, z którego treści wynikało, że jakiś mężczyzna pilnie potrzebuje pomocy medycznej. Obecnie znajduje się w pobliżu rzeki Bug niedaleko Zbereża (gm. Wola Uhruska) i jak „poleży to umrze”. O natychmiastową pomoc w sprawdzeniu wskazanego miejsca poproszono funkcjonariuszy z Placówek Straży Granicznej w Zbereżu i Woli Uhruskiej – dodaje pani rzecznik. Pogranicznicy udali się pod wskazany adres w Majdanie Stuleńskim, ale po jego sprawdzeniu okazało się, że jest to niezamieszkała posesja. Natomiast policjanci szybko ustalili personalia osoby posługującej się telefonem, z którego wykonano połączenie na numer alarmowy. – Okazał się nim 66-letni mieszkaniec gminy Wola Uhruska. Po dotarciu do jego miejsca zamieszkania policjanci zweryfikowali, że zarówno zgłaszający, jak i jego brat mają się całkiem dobrze. Obydwaj panowie znajdowali się pod działaniem alkoholu i żaden z nich nie potrzebował pomocy medycznej. Zachowanie dzwoniącego spowodowało interwencję służb mimo, że tak naprawdę nikt nie potrzebował pomocy. Policjanci poinformowali 66-latka o konsekwencjach wynikających z tego typu „żartów’” i skierowaniu wniosku o ukaranie do sądu za popełnione wykroczenie. Za takie zachowanie grozi kara aresztu, pozbawienia wolności lub grzywny – wylicza pani rzecznik. – Przypominam, że numer alarmowy służy do powiadamiania służb w sytuacjach zagrażających ludzkiemu zdrowiu lub życiu. Niewiele osób jest świadomych, iż wywołując niepotrzebną czynność fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadzając w błąd instytucje, których zadaniem jest m.in. niesienie pomocy, mogą przyczynić się do prawdziwej tragedii. Apelujemy do wszystkich dzwoniących na numery alarmowe o rozsądek i rozwagę, gdyż każde bezzasadne zgłoszenie może opóźnić udzielenie pomocy osobie faktycznie jej potrzebującej – prosi Tadyniewicz. (bm)