Zasiedział się u kolegi

Rodzina drżała ze strachu, a policjanci szukali zaginionego mężczyzny w całym mieście. Odnalazł się sam – 67-latek po prostu spędził noc w mieszkaniu kolegi.

We wtorek (12 marca) po południu wyszedł z domu i słuch po nim zaginął. Nie wrócił na noc i nawet nie zadzwonił. Żona 67-letniego chełmianina zgłosiła policji jego zaginięcie. Mundurowi wspierani przez strażaków rozpoczęli poszukiwania, podając do wiadomości publicznej rysopis zaginionego i apelując o odzew każdego, kto miałby z nim jakiś kontakt lub zna miejsce jego pobytu.
Następnego dnia udało się odnaleźć mężczyznę… przypadkiem. Jak się okazało, cały czas był niedaleko swojego domu przy ul. Wolności. Na całego i zdrowego 67-latka kryminalni natknęli się ok. godz. 16, gdy ten wracał akurat z odwiedzin od kolegi. Wyjaśnił, że to właśnie w jego mieszkaniu cały czas przebywał. Na wieść o tym, że jest poszukiwany, otworzył oczy ze zdumienia. (pc)