Zastój w komercyjnych nieruchomościach

Nie tylko oferty sprzedaży domów, mieszkań i działek z terenu Chełma zalewają serwisy ogłoszeniowe i łamy gazet. Na wynajem i do sprzedania jest masa lokali komercyjnych, m.in. po likwidowanych sklepach czy punktach usługowych.

Wiele razy pisaliśmy o zastoju w obrocie nieruchomościami, który zapoczątkowały bardzo drogie kredyty. Jeszcze w 2020 i 2021 roku, mimo trwającej pandemii, nieruchomości schodziły na pniu. Ogłoszenia o sprzedaży mieszkań czy działek znikały z serwisów ogłoszeniowych i łam gazet w mgnieniu oka. Chętnych na nieruchomości nie brakowało. I nie zrażały ich wysokie, a czasami aż nadto wywindowane ceny. Szał zakupów wyhamował w ubiegłym roku, po wybuchu wojny na Ukrainie.

Wspomniane stopy procentowe spowodowały, że potencjalnym kupcom raptownie spadła zdolność kredytowa. Niespotykana od lat inflacja sprawiła zaś, że zaczęli liczyć się z każdą wydawaną złotówką. Zastój na rynku nieruchomości najpierw odczuli pośrednicy. Mimo że w internecie i gazetach pojawiła się masa nowych ogłoszeń o sprzedaży mieszkań, domów i działek. – Bo chętnych na ich zakup trzeba szukać ze świecą – mówią właściciele biur nieruchomości.

Ten trend dotyka też nieruchomości komercyjnych. Wystarczy przejść głównymi ulicami Chełma – Lubelską czy Lwowską – żeby przekonać się, ile jest pustych lokali po sklepach na wynajem albo na sprzedaż. Kiedyś trudno było znaleźć pusty lokal na parterze przy głównych ulicach handlowych. Teraz można przebierać.

Posiadanie takiego lokalu dawało gwarancję stałego dochodu z najmu. Przez pewien czas bardzo wysokiego. – Właściciele ustalali czynsz na jak najwyższym poziomie. Do czasu, kiedy byli klienci, a koszty działalności nie ciążyły jak dzisiaj, wszystko się kręciło. Ale teraz jest inaczej – mówi Ireneusz Rolewicz z Biura Nieruchomości Veto. – Klientów jest mniej, więc obroty spadają. Rosną za to koszty utrzymania lokalu i prowadzenia działalności. Dochodzi do momentu, w którym przestaje się opłacać go wynajmować. Współczuję i właścicielom lokali, i najemcom, bo takich trudnych warunków nie było. Czas małych sklepików bezpowrotnie mija. Oczywiście to także wpływ centrów handlowych, które niszczą mniejszą konkurencję.

Ratunkiem dla utrzymania lokali może być obniżenie wysokości najmu albo sprzedaż. Ale nie wszyscy właściciele są gotowi na redukcję swoich oczekiwań. – Moment jest trudny dla wszystkich i trzeba go przeczekać. Lepiej czasem obniżyć cenę za wynajem i mieć stały dopływ gotówki, niż windować ją i patrzeć, jak najemca się męczy, aż w końcu przestaje płacić i zamyka interes – mówi I. Rolewicz.

Potem trudno o nowego najemcę. Równie niełatwo taki komercyjny lokal sprzedać. Niektóre czekają od miesięcy na nowych właścicieli. (bf)