Zatrzymać fatum

Śmierć synka, choroba wnuka, kolejne operacje i ciężka praca, a teraz walka z najgorszym wrogiem – glejakiem mózgu. Życie pani Beaty i jej rodziny nie jest usłane różami. 51-letnia chełmianka potrzebuje pieniędzy na kosztowną terapię. – Chcę zatrzymać to fatum nad moją rodziną. Będę walczyć o mamę, najbliższą osobę w moim życiu – mówi Magdalena Barej, 27-letnia córka pani Beaty.

Historia rodziny pełna jest dramatycznych chwil. 27-letnia Magda, córka pani Beaty, rozpoczynając tę opowieść, cofa się do czasów, gdy miała 11 lat. Była uczennicą jednej z chełmskich podstawówek. Beztroska jej dzieciństwa na zawsze jednak została przerwana, gdy jej o pięć lat starszy brat, Paweł, zachorował na białaczkę. Po pół roku trudnej walki chłopiec zmarł. Nie dożył 16. urodzin.

Pani Magda mówi, że dla niej i rodziców to była straszna trauma. Byli zrozpaczeni. Cała trójka wspierała się jednak nawzajem i choć ból po takiej stracie nigdy nie minie, przetrwali najtrudniejsze chwile. Rodzice Magdy ciężko pracowali w lokalu gastronomicznym, aby zapewnić jej dostatnie życie. Zdarzało się, że spędzali w pracy po kilkanaście godzin dziennie. Magdą opiekował się wtedy ukochany dziadek. Niestety, stała się kolejna tragedia. Dziadek Magdy zmarł na zawał serca.

Magda mówi, że boleśnie to odczuła, bo dziadek był dla niej jak drugi ojciec. W międzyczasie pani Beata zaczęła mieć kłopoty zdrowotne. Ciężka praca spowodowała problemy z kręgosłupem. Pani Beata przeszła trzy operacje. Po każdej z nich dochodziła do siebie i pracowała dalej. Magda dorosła i wyjechała na studia do Warszawy, gdzie poznała swojego przyszłego męża. Wkrótce urodziła zdrową córeczkę, Kingę, która w sierpniu br. skończy 6 lat. Dwa lata później przyszedł na świat Oliwier. Zaraz po pierwszych urodzinach Magda zauważyła jednak, że zatrzymał się w rozwoju.

Po porady chodzili do różnych specjalistów. W końcu, gdy chłopczyk miał niewiele ponad 2 latka, zdiagnozowano u niego autyzm. W jego przypadku to całkowite zaburzenia rozwoju. Magda mówi, że jej syn chodzi na terapię, powoli robi postępy, ale mimo swych 4 lat nie mówi i bardzo trudno się z nim porozumieć. Dla Magdy jest najcudowniejszym, najukochańszym dzieckiem. Mówi, że walczy o niego ponad półtora roku i nigdy nie zamierza się poddać. Gdy w marcu br. wybuchła epidemia i zamknięto oddziały terapeutyczne, Magda przyjechała z dziećmi do Chełma, do domu rodzinnego.

– Chciałam, aby dzieci mogły wybiegać się na podwórku i ten czas izolacji był dla nich ciekawszy niż w mieszkaniu w bloku w Warszawie – mówi Magda. – Gdy przyjechaliśmy do mojego rodzinnego domu, czas płynął mi inaczej, spędzaliśmy go wspólnie z rodziną, a ja poczułam wewnętrzy spokój. Ale nie trwało to długo. W połowie maja mama źle się poczuła. Pogotowie zabrało ją do szpitala, gdzie miała ataki padaczki. Wykonano rezonans i okazało się, że w mózgu mamy jest guz. Gdy przyszły wyniki biopsji, usłyszeliśmy, że to glejak czwartego stopnia, o największej złośliwości. Lekarz powiedział, że przed mamą maksymalnie rok życia.

Dwa tygodnie później pani Beata przeszła operację. Wycięto tyle guza, ile było można. Od operacji minęło półtora miesiąca. Za miesiąc pani Beata ma rozpocząć chemioterapię. Magda obawia się, jak ją zniesie, bo już teraz bardzo słabo się czuje. Córka pani Beaty znalazła informacje o nowoczesnej terapii, która od niedawna wykonywana jest w kraju.

– Rokowania przy leczeniu tą metoda są dużo lepsze. To dla nas wielka szansa – mówi Magda. – Koszt tej terapii to sześćdziesiąt tysięcy euro. Założyłam zbiórkę, bo chcę walczyć o mamę, najbliższą i najważniejszą osobę w moim życiu. Musi się udać. Chcę zatrzymać to fatum ciążące nad moją rodziną. Bardzo proszę o pomoc.

Dom rodzinny w Chełmie, w którym jeszcze niedawno Magda szukała z dziećmi ukojenia, został wystawiony na sprzedaż. Rodzinie zależy, aby jak najszybciej znalazł się nabywca. Pieniądze ze sprzedaży domu mają być przeznaczone na leczenie pani Beaty.

Zbiórka pieniędzy na terapię pani Beaty prowadzona jest za pośrednictwem strony internetowej https://zrzutka.pl/pokonajmy-glejaka4st. Indywidualny numer konta zrzutki: 15 1750 1312 6884 7436 8849 1883. (mo)