Ze skrajności w skrajność

Najpierw przesadnie ostrożni i zamknięci dla pacjentów i odwiedzających, a teraz przesadnie wyluzowani mimo nadal obowiązujących obostrzeń – tak pracę szpitala w Chełmie opisuje nasza Czytelniczka. – Widać to teraz zwłaszcza w punkcie szczepień – mówi.

Gdy wybuchła pandemia, chełmski szpital wręcz zamknął się dla pacjentów, u których nie stwierdzono Covid-19. Przestraszeni pracownicy nie chcieli pracować na oddziałach, na których mogli mieć kontakt z koronawirusem. Brali zwolnienia lekarskie, a niektórzy przed pandemią uciekali na emerytury. Żalili się na braki środków ochronnych, a ludzie organizowali dla nich zbiórki. Dowozili wodę i jedzenie. Obostrzenia były rygorystycznie przestrzegane, zero odwiedzin dla członków rodziny, żadnych wizyt duszpasterskich. A gdy otwarto poradnie, skrupulatnie mierzono pacjentom temperaturę, pilnowano, aby wypełniali ankiety covidowe i trzymali dystanst.

– Wszyscy wtedy denerwowali się, że szpital tak skrajnie podchodzi do pandemii i zarzucali medykom, że chowają się przed chorymi, a teraz sytuacja diametralnie się odwróciła – uważa nasza Czytelniczka.

– Byłam z synem na szczepieniu. Ponieważ jest alergikiem, z lekarzem rodzinnym uznaliśmy, żeby ze względów bezpieczeństwa szczepił się w szpitalu, bo tam dokładnie zweryfikują czy nie ma przeciwwskazań, uczulenia i czy może dostać preparat. Okazało się, że nikt mu nawet temperatury nie zmierzył przed podaniem zastrzyku – relacjonuje nasza rozmówczyni.

Rozluźnienie widać co krok. – Syn był umówiony na godzinę 10.00 a wszedł dopiero po 11.00. Jest bałagan, bo ludzie nie pilnują swoich godzin. Rodzice z małym dziećmi czekają w kolejkach, dzieci płaczą i nikogo to nie obchodzi. Pracownicy szpitala i żołnierze z maseczkami na brodach. Jakieś takie wakacyjne rozluźnienie. Jak na początku przesadzono w jedną stronę, tak teraz w drugą. A przecież pandemia jeszcze się nie skończyła. Sama szczepiłam się w ośrodku przy Armii Krajowej i tam wyglądało to inaczej. Znajomi szczepili się przy Granicznej i też wyglądało to lepiej niż w szpitalu.

– Polemizowałbym co do tego rozluźnienia, jeśli chodzi o oddziały szpitalne, bo nadal są tam ankiety, jest mierzona temperatura i ograniczenia w odwiedzinach – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektor ds. medycznych w szpitalu w Chełmie. – Zwrócimy uwagę na punkt szczepień, ale – jak słusznie pani zauważyła – zamieszanie może powstać, gdy pacjenci nie pilnują godzin, na które zostali zapisani. (bf)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here