Żerowały na ludzkim miłosierdziu

Wigilia u „św. Alberta”

Skandal w Bractwie Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie. Aresztowano prezes tej organizacji, podejrzaną o malwersacje finansowe. Z kasy bractwa zniknęło ponad 220 tys. zł. Zarzuty usłyszała też księgowa i skarbniczka


Od wielu lat Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie wspiera najuboższych. Otacza opieką bezdomnych, chorych, uzależnionych, uchodźców oraz wszystkich, którym potrzebna jest pomoc. Aby można było nieść wsparcie najbiedniejszym, liczy się każdy grosz, o który organizacja tak bardzo zabiega u darczyńców. Okazało się jednak, że od wielu miesięcy z kasy Bractwa znikały pieniądze. Podejrzenia śledczych padły na prezes!

Prezes Monika S. usłyszała prokuratorskie zarzuty. Jest podejrzana o przywłaszczenie sobie 220 tys. zł. Pieniądze miała przelewać sobie prosto na swoje konto.

Z informacji przekazanych mediom przez Agnieszkę Kępkę, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie wynika, że prezes przyznała się do zarzucanych jej czynów i złożyła wyjaśniania. Śledczy na razie nie ujawniają ich treści. Prezes została tymczasowo aresztowana.

Przestępczy proceder miał trwać od 2017 do tego roku. Według śledczych był możliwy dzięki pomocy innych pracowników. Chodzi o skarbnika – Magdalenę W. oraz księgową Dominikę S. Obie również usłyszały zarzuty, a dotyczą one przywłaszczenia 15,5 tys. zł. Kobiety po przesłuchaniu zostały zwolnione i przebywają na wolności. Zastosowano wobec nich dozór policji. Do pracy jednak nie mogą chodzić, bo są zawieszone.

Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta to jedna z najdłużej działających w Lublinie organizacji pomocowych. Utworzono je w 1983 r. Prowadzi noclegownie i jadłodajnie. Ta najstarsza, przy ul. Zielonej dziennie wydaje ubogim bezpłatnie 500 posiłków. Z pomocy Bractwa korzystają również emeryci, rodziny wielodzietne i samotne matki, a więc wszyscy, którzy osiągają niewielki dochód. LL