Nie dał kluczyków, a zostawił je w stacyjce. Nie widział czy Szymon Cz. pił alkohol, ale „widocznie tak, skoro taki był wynik badania alkomatem”. – To nie jest szkoła, że ja pana będę pytał – strofował świadka sędzia Marek Woliński, gdy jedyny trzeźwy uczestnik tragicznego wypadku na ul. Ogrodowej w Chełmie unikał odpowiedzi i zasłaniał się niepamięcią. Za nami drugi termin w procesie Szymona Cz. oskarżonego o kierowanie po pijanemu autem, w którym jechało 10 osób, i spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym.
Przypomnijmy, że do tragedii doszło w niedzielny poranek, 30 marca 2025 roku, około godziny 4. Grupa nastolatków była po urodzinowej imprezie jednego z nich. Większość była pijana. Ktoś miał zaproponować, by pojechać nad Zalew Żółtańce. Chłopak, który był trzeźwy i miał rozwozić do domów uczestników imprezy, kiedy zobaczył, że osobową toyotą, którą przyjechał na imprezę Szymon Cz., chce jechać aż 10 osób, odmówił i oddał kluczyki. Za kierownicą usiadł 20-letni obecnie Szymon Cz. Do auta i jego bagażnika wcisnęło się dziewięciu pasażerów. Traktowali to jako dobrą zabawę, wszystkim dopisywały humory, co zostało uwiecznione na filmikach nagrywanych wewnątrz auta.
Na ulicy Ogrodowej, na prostym odcinku drogi, Szymon stracił panowanie nad pędzącym pojazdem, uderzył w krawężnik, latarnię i ogrodzenie posesji, od którego odbite auto dachowało. Dwaj 18-latkowie – Filip i Mateusz – którzy znajdowali się w bagażniku, zginęli na miejscu. Sześć osób trafiło do szpitala – pięć z nich po badaniach zostało zwolnionych do domów. Bezpośrednio po wypadku sprawca miał oddalić się z miejsca tragedii. Badanie wykazało, że miał we krwi blisko 2,5 promila alkoholu.
Według policyjnych ustaleń w momencie wypadnięcia z trasy auto miało na liczniku ok. 130 km/h. Z kolei w trakcie śledztwa biegły wydał opinię, że podejrzany utracił panowanie nad pojazdem po zsunięciu się opony z prawego, tylnego koła, co mogło być spowodowane niskim ciśnieniem powietrza w oponie, przeciążeniem pojazdu oraz dużą prędkością. Zdaniem eksperta, gdyby kierujący jechał z prawidłową prędkością, miałby możliwość podjęcia skutecznych manewrów obronnych.
W śledztwie Szymon Cz. częściowo przyznał się do winy. Zeznał, że podczas imprezy pił alkohol, ale przejmując kierownicę od kolegi nie czuł się pijany, że w aucie wszyscy się śmiali i zachęcali go do szybszej jazdy, ale na Ogrodowej na pewno jechał dużo wolnej niż wskazała ekspertyza, a panowanie nad samochodem stracił po najechaniu na dziurę. Samego uderzenia w ogrodzenie i dachowania nie pamiętał, a gdy odzyskał świadomość i usłyszał, że jeden z kolegów nie żyje, w szoku oddalił się i schował w jakichś krzakach, ale nie zamierzał uciekać.
W listopadzie ubiegłego roku Prokuratura Rejonowa w Chełmie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Szymonowi Cz., zarzucając mu spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym oraz prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Śledczy uznali, że sprawca umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa.
Jedyny trzeźwy świadek
Druga w procesie rozprawa przed Sądem Okręgowym w Lublinie odbyła się w ubiegły czwartek. Przed sądem zeznawał m.in. Igor K, kolega Szymona Cz. Od początku przesłuchania sprawiał wrażenie osoby, która za wszelką cenę chce odciąć się od wydarzeń sprzed miesięcy. Choć potwierdził udział w suto zakrapianej imprezie (ponad 10 osób), zasłaniał się niepamięcią w kwestii ilości alkoholu spożytego przez Szymona Cz.. Deklarował przy tym własną trzeźwość, co paradoksalnie stało się dla niego największym obciążeniem.
Gdy sędzia Marek Woliński dociekał, czy świadek widział oskarżonego pijącego alkohol, odpowiedzi były wymijające:
„Widocznie tak, skoro taki był wynik badania alkomatem” – stwierdził świadek, próbując zrzucić odpowiedzialność na dowody materialne zamiast na własne obserwacje.
Postawa ta spotkała się z natychmiastową reakcją sędziego: „To nie jest szkoła, że ja pana będę pytał” – skwitował przewodniczący składu, dając do zrozumienia, że sąd nie będzie tolerował unikania jasnych odpowiedzi.
Atmosfera w przeładowanym aucie gęstniała z każdą minutą. Świadek zeznał, że choć początkowo nikt nie protestował, to w okolicach kina Zorza brawura kierowcy stała się przerażająca. Na ulicy Lutosławskiego Igor K. miał prosić o zatrzymanie pojazdu, jednak Szymon Cz. jedynie podkręcił muzykę i jeszcze bardziej docisnął pedał gazu. Chwilę później, w wyniku ryzykownego manewru, auto obróciło się i doszło do wypadku.
Sędzia Woliński poddał analizie decyzję świadka o oddaniu kluczyków. Igor K. bronił się twierdzeniem, że nie „dał” kluczyków, a jedynie „zostawił je w stacyjce”, sugerując, że nie miał prawa odmówić właścicielowi dostępu do jego własnego mienia.
Sędzia Woliński w bezpardonowy sposób obalił tę linię obrony, wskazując na konkretne aspekty prawne i etyczne.
Sędzia zapytał, czy świadek zdaje sobie sprawę, że ułatwienie pijanej osobie prowadzenia auta jest w Kodeksie karnym określane jako pomocnictwo. Przewodniczący podkreślił, że jako jedyna trzeźwa osoba w grupie, Igor K. miał realną możliwość zapobieżenia tragedii – mógł zabrać kluczyki lub wezwać policję, co sędzia określił jako jedyną właściwą „postawę obywatelską”.
Sąd odtworzył też pełne wulgaryzmów nagranie z telefonu jednego z nastolatków, obrazujące brawurę i brak odpowiedzialności grupy. Uczestnicy wiedzieli, że kierowca jest pijany, a jeden z nich otwarcie przewidywał wypadek. Zamiast reakcji, pojawiały się zachęty do zwiększenia prędkości (padło sformułowanie „ogień”) i żarty. TN



























![Między nami kobietami [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/03/miedzy-nami-kobietami-1-324x400.jpg)



