Zginął przez gościnność

Najpierw okradł emeryta, a następnego dnia doprowadził do jego śmierci. Teraz 31-letni Arkadiusz J. odpowiada przed Sądem Okręgowym w Lublinie.


Do tragedii doszło w czerwcu br. Ofiara, Jan M., odpoczywał w parku w Kraśniku z kolegami. Poskarżył się, że znajomy odwiedził go z dziewczyną, wypił piwo, a po wyjściu pary, z portfela zniknęła emerytura – 900 zł. Koledzy zadzwonili do Arkadiusza J. i poprosili, aby przyszedł i wyjaśnił sprawę pieniędzy. Kiedy mężczyzna się pojawił, doszło do awantury. Uderzył ręką siedzącego na ławce Jana. Starszy pan upadł i uderzył głową o chodnik. Doznał pęknięcia czaszki. Mężczyzna miał też potężnego krwiaka mózgu. Zmarł następnego dnia. – Poduszka w szpitalu była cała we krwi. Umierał przy mnie – opowiadał brat ofiary.

Arkadiusz J. odpowiada w sądzie za pobicie ze skutkiem śmiertlenym. Twiedzi, że nie chciał zrobić krzywdy znajomemu.

– Uderzyłem odruchowo. Zdenerwowałem się, że mnie posądził o kradzież – tłumaczył w sądzie. W śledztwie przyznał się, że pieniądze zabrał, ale teraz twierdzi, że to nieprawda.

Oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia. LL