Zgoda na mobbing?

Na czarno, za groszowe kwoty, bez książeczki zdrowia, ciągle poniżane i zastraszane – tak mają pracować kobiety w jednym ze sklepów spożywczych w Chełmie. Pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy milczą jak zaklęci, zasłaniając się kodeksem i tajemnicą służbową. Interesuje ich jedynie „formalny aspekt” mobbingu – nie interweniują, gdy szef stosuje przemoc psychiczną.

„Dziewczyny są zatrudniane na czarno lub umowę zlecenie za pięć lub osiem złotych za godzinę. Są poniżane i wyzywane przez szefową od nieudaczników, brudasów i pasożytów. Wykonują najcięższe prace. Niektóre pracują bez książeczki zdrowia, a w razie kontroli mają uciekać na górę. Przeważnie są to kobiety, które samotnie wychowują dzieci, więc szefowa trzyma je w garści, bo trudno znaleźć inną pracę” – to treść listu, który dotarł niedawno do redakcji „Nowego Tygodnia”.
Chodzi o sklep spożywczy ulokowany na os. Śródmieście w Chełmie. Same pracownice boją się otwarcie przyznać do tego, że są ofiarami mobbingu. Są przekonane, że szefowa wyrzuci je za drzwi (albo zacznie się mścić), a za coś przecież trzeba żyć. Każda z nich po cichu liczy jednak na pomoc z zewnątrz. Co na to wszystko Państwowa Inspekcja Pracy?
Jak podaje starszy inspektor pracy Violetta Cieślak, chełmskie przedsiębiorstwo było kontrolowane przez inspekcję zimą tego roku, a wcześniej w 2003 r. Obie kontrole nie były zapowiedziane, a PIP nie chce ujawnić, jak się skończyły oraz czy były efektem wniesionej do nich skargi (zasłania się koniecznością dochowania tajemnicy).
„Zakresem kontroli nie była problematyka mobbingu czy też poniżania pracowników. Próba podjęcia w toku problematyki dotyczącej jakości relacji interpersonalnych w zakładzie pracy jest możliwa w następstwie skargi pochodzącej od osoby zainteresowanej lub wniesionej za jej zgodą, natomiast możliwość oceny zasadności skargi w tym zakresie jest ograniczona z uwagi na wynikającą ze specyfiki tego zakresu konieczność oparcia ustaleń na osobowych źródłach dowodowych, których wiarygodność nie podlega wiążącej ocenie inspektora pracy. Organ kontroli nie jest uprawniony do weryfikacji zasadności sygnałów o mobbingu, ponieważ kontrola jest procesem polegającym na porównaniu określonego stanu faktycznego z adekwatnym do tego stanu wyraźnym wzorcem kontroli” – w ten niejasny sposób, zasłaniając się przepisami określonymi w ustawie, PIP umywa ręce. Pomoc ofiarom mobbingu w pracy to nie ich działka. Pokrzywdzone powinny wnieść pozew do sądu i na drodze cywilnej walczyć o odszkodowanie.
– Przedmiotem kontroli może być jedynie formalny aspekt obowiązku pracodawcy „przeciwdziałania mobbingowi”, nie zaś występowanie lub niewystępowanie tego zjawiska – dodaje V. Cieślak.
Inspekcja uchyla się też od odpowiedzi, czy po tej skardze i zarzutach dotyczących pracy na czarno oraz bez wymaganych badań, podejmą jakąkolwiek interwencję i zbadają sprawę. (pc)