Zlikwidują rady osiedli?

Czy rady osiedli przejdą do historii? Zdania w radzie miasta na ten temat są podzielone. Przeprowadzona wśród mieszkańców ankieta miała dać odpowiedź na pytanie, czy rady spełniają swoje role, ale wypełniło ją zaledwie 36 osób. Zdecydowana większość opowiedziała się za ich likwidacją. Ze względu jednak na bardzo niską frekwencję tą opinią, zdaniem chełmskich radnych, nie można się kierować…

Na przełomie ubiegłego i bieżącego roku przeprowadzono konsultacje społeczne, w formie ankiety, którą można było pobrać ze strony internetowej miasta, bądź uzyskać wersję papierową w siedzibie urzędu. Dotyczyły one opinii mieszkańców na temat dalszego funkcjonowania rad osiedli. Na ponad 60 tysięcy uprawnionych do wypełnienia ankiet mieszkańców, udział w konsultacjach wzięło zaledwie 36. Jedna ankieta okazała się nieważna. Jedenaście ankiet złożyli mieszkańcy osiedla Kościuszki, a osiem – osiedla Rejowiecka.

Udziału w konsultacjach nie wzięły osoby z Dyrekcji Dolnej i Cementowni. Ponad 97 proc. osób nie jest zadowolonych ze sposobu funkcjonowania rad osiedli. Aż 57 proc. stwierdziła, że rady należy zlikwidować. Za zniesieniem ryczałtów dla przewodniczących rad osiedli opowiedziało się ponad 11 proc. ankietowanych. Niemal co trzeci mieszkaniec stwierdził, że w sposobie i funkcjonowaniu rad należy dokonać zmian.

Chodzi o pogłębienie współpracy między magistratem a Chełmską Spółdzielnią Mieszkaniową, zwiększenie zaangażowania mieszkańców w życie osiedla poprzez media społecznościowe, czy wybór pełnomocników spośród miejskich radnych dla każdego z dziesięciu osiedli. Mieszkańcy opowiedzieli się też za zwiększeniem kwoty w ramach budżetu obywatelskiego na inwestycje osiedlowe, domagają się również, by w zebraniach uczestniczyli obowiązkowo albo prezydent, albo jego zastępcy.

Omówieniem wyników ankiet zajęła się rada miasta. Mirosław Czech przyznał, że frekwencja na zebraniach rad osiedli woła o pomstę do nieba. Marka Sikorę zaintrygował temat wyznaczenia pełnomocników z rady miasta przypisanych do poszczególnych osiedli. – Z drugiej strony każdy z nas startując z konkretnego okręgu wyborczego reprezentuje mieszkańców danego osiedla – mówił.

Radny Czech przypomniał, że ustawa o samorządzie gminnym nakłada na radnych obowiązek utrzymania stałego kontaktu z mieszkańcami. – Większość radnych wywiązuje się z niego, bo spotykamy się na zebraniach. Na palcach dwóch rąk mogę policzyć spotkania, na których było więcej niż 30 mieszkańców, a radnym jest od 2006 roku. Przychodzą urzędnicy, służby porządkowe, dziennikarze i może trzy lub cztery osoby z osiedla. Ale nie ma się co dziwić, bo ludzie zgłaszają problemy, chcą konkretnych inwestycji, ale ich głos nie jest brany pod uwagę. Rolą przewodniczącego rady jest, by wprowadzić innowacje, żeby zmobilizować ludzi do udziału w zebraniach. Rady osiedli to wielka siła. Z drugiej strony 35 wypełnionych poprawnie ankiet dla mnie nie jest wykładnikiem – stwierdził Czech.

Stanisław Mościcki, były wiceprezydent Chełma, przypomniał, że jeszcze kilkanaście lat temu były zebrania, w których uczestniczyło nawet 150 i więcej osób. – Problemów było co niemiara. Gdy je rozwiązaliśmy, ci mieszkańcy na zebraniu rady osiedla już się nie pojawili – stwierdził. Radny zauważył, że termin przeprowadzenia konsultacji był mocno niefortunny. – Ankiety należało wypełnić w terminie od 24 grudnia 2019 r. do 9 stycznia br. Były święta, nowy rok, potem święto Trzech Króli. Ludzie nie mieli czasu na wypełnianie ankiet. Decyzję trzeba jednak podjąć do końca lutego, bo zbliża się koniec kadencji rad i wypadałoby ogłosić wybory. Czy rady mają działać w dotychczasowej formule? – pytał Stanisław Mościcki.

By rady osiedli przetrwały i dalej funkcjonowały, przekonywała Danuta Dąbska, przewodnicząca rady osiedla Rejowiecka. Była zażenowana, że z ośmiu ankiet wyszło, iż mieszkańcy są niezadowoleni z jej społecznej pracy. – Gdy coś się dzieje na osiedlu, mój telefon jest rozgrzany do czerwoności, dzwoni nawet wieczorami. Jestem aktywną przewodniczącą, staram się pomagać w miarę swoich możliwości. Sprawy osiedla to nie tylko wnioski do budżetu i jego zaopiniowanie.

Gdy były plany budowy krematorium nieopodal szpitala, nie siedziałam z założonymi rękami. Od kilku miesięcy zmagamy się z kolejnym problemem, budową asfaltowni. Przed każdym zebraniem rady osiedla staram się zapraszać mieszkańców poprzez wywieszanie komunikatów w sklepach. Osiedle nieformalnie podzieliłam na dwie części, pierwsza od Włodawskiej do Kochanowskiego, druga w kierunku ul. Wygon. Jest jeszcze wiele do zrobienia, jak choćby ulica Krańcowa. Rady osiedli powinny dalej działać – mówiła Dąbska.

Konkretnego stanowiska w sprawie rad osiedli nie zajął przewodniczący rady miasta Longin Bożeński. Jeśli mają one funkcjonować na dotychczasowych zasadach, musimy ogłosić wybory do nich i ustalić harmonogram zebrań, które powinny się odbyć na przełomie kwietnia i maja br. Sprawa nie jest jednak przesądzona i wszystko wskazuje na to, że na kolejnej sesji radni wrócą do tego tematu. (s)