Nerwami, płaczem, mandatem a na koniec skargą na funkcjonariusza zakończyła się interwencja Straży Miejskiej na placu Łuczkowskiego w Chełmie. Wszystko przez zaparkowany tam samochód. – Potraktowali nas jak bandytów – skarży się kierowca.

Pan Henryk przyjechał z żoną do centrum miasta. Zostawił auto na wyznaczonym miejscu parkingowym tuż przy wjeździe na pl. Łuczkowskiego od strony Bazyliki NNMP. Gdy chciał odjechać, czekał na niego patrol Straży Miejskiej. – Strażnik zażądał ode mnie okazania dokumentów dowodu osobistego, prawa jazdy, ubezpieczenia OC auta i dowodu rejestracyjnego – opowiada kierowca. – A gdy zapytałem, co złego zrobiłem to zamiast wytłumaczyć, o co chodzi straszył, że dostanę 250 zł mandatu. Był agresywny i napastliwy.

Na placu Łuczkowskiego pojawił się patrol policji, więc kierowca poprosił ich o interwencję. Okazało się, że co prawda zatrzymał się na parkingu, ale dla osób, które mają przepustki na wjazd na pl. Łuczkowskiego. – Nie zrobiłbym tego, gdyby nie znaki drogowe, które wprowadzają w błąd – mówi pan Henryk. – Od strony Uściuługskiej nie widać tablicy informującej o tym, że jest zakaz wjazdu na plac, bo ta znajduje się po drugiej stronie i jest skierowana ku Bazylice.

Policjanci mieli zasugerować, że w takim wypadku wystarczy pouczenie. Ale jeden ze strażników uparł się przy mandacie. – Cała ta interwencja doprowadziła moją żonę do płaczu. Żeby zakończyć spór – chociaż nie byłem przekonany, co do słuszności kary – i w obawie o swoje bezpieczeństwo przyjąłem mandat – mówi.

Kierowca napisał skargę do Urzędu Miasta. Ale ta nie została uznana. Urzędnicy prowadzili postępowanie, ale nie potwierdzili, żeby strażnik zachowywał się agresywnie. A czynności, które prowadzili wykonywane były zgodnie z przepisami.

– Nie zgadzam się z tym, ale bardziej mi już teraz zależy na tym, żeby przestrzec kierowców – mówi pan Henryk. – Później inni strażnicy sami mi się przyznali, że te znaki wprowadzają w błąd. A gdyby tablica, która mówi o zakazie wjazdu na plac, była po stronie parkingu, to nie byłoby zamieszania. Tylko dlaczego większość interwencji kończy się tam pouczeniem i wyjaśnieniem a moja zakończyła się mandatem? (bf)