Zróbcie coś, bo nas zeżrą…

Mieszkańcy Montażowej 12 są zdesperowani. Dwóch ich sąsiadów zrobiło w swoich mieszkaniach składowisko odpadów, skąd robactwo i fetor rozłazi się na całą klatkę

Przeżywamy gehennę. Pluskwy wchodzą do naszych mieszkań drzwiami i oknami – skarżą się mieszkańcy bloku przy Montażowej 12 na Tatarach. Robactwo uniemożliwia im normalne życie.


Montażowa 12 to siedmiopiętrowy wieżowiec, którym zarządza Osiedlowy Zarządu Budynków Tatary. OZB odpowiada jednak tylko za przestrzeń wspólną, czyli np. klatki schodowe. Część lokali należy do miasta, a część osób wykupiła mieszkania i założyła wspólnotę. Wszystkich łączy jeden problem – wszechobecne pluskwy. – Proszę do nas przyjechać, już nie możemy wytrzymać – zadzwoniła do nas w czwartek pani Joanna, jedna z lokatorek.

Gdy dotarliśmy na miejsce, przed blokiem czekało kilkanaście osób. – Ktoś musi nas ratować. Nie mogę spać w nocy, bo się denerwuję – mówi pana Stanisława, emerytka. Na klatce schodowej trwała dezynsekcja, którą zlecił OZB Tatary. Część osób na własny koszt przeprowadziła ją w swoich mieszkaniach.

Mieszkańcy uważają, że głównymi winowajcami tej sytuacji są dwaj lokatorzy siódmego piętra: Dariusz i Ryszard. – To brudasy. Chodzą po okolicy, zbierają złom i śmieci, po czym znoszą to wszystko do domu – mówi jeden z naszych rozmówców.

– Najgorzej jest u Ryszarda. Do jego domu po prostu nie da się wejść. Pomału mamy go dość – dodaje inna z mieszkanek.

Pan Ryszard to mężczyzna w średnim wieku, który jest na rencie. Mieszka sam. Wraz z panią Joanną postanowiliśmy go odwiedzić. – Na wszelki wypadek o nic się nie opierajcie – ostrzegała kobieta, gdy jechaliśmy windą na siódme piętro. Mężczyzna otworzył drzwi, ale do środka nas nie wpuścił. – U mnie nie ma żadnych problemów z higieną – zapewnił, choć na pierwszy rzut oka widać było, że jest inaczej. Mężczyzna na razie nie zgodził się na dezynsekcję. Mieszkańcy boją się, że bez tego ich wysiłek pójdzie na marne.

– Na tym etapie zrobiliśmy wszystko, co było możliwe. Szybko zareagowaliśmy na sygnał mieszkańców i zleciliśmy dezynsekcje choćby na klatkach schodowych. Poprosiliśmy też lokatorów, aby przeprowadzili ją w swoich mieszkaniach – tłumaczy Ewa Rutkowska, wiceprezes OZB Tatary.

Co się stanie, jeśli najbardziej uciążliwi lokatorzy nie przeprowadzą dezynsekcji? – Na razie nie wybiegajmy za daleko w przyszłość. Wkrótce sprawdzimy, czy zastosowali się do naszych zaleceń – dodaje wiceprezes E. Rutkowska. Możliwe, że w kontroli wezmą też udział przedstawiciele miasta. – Gdyby mieszkańcy nie spełnili prośby, teoretycznie można przeprowadzić przymusową dezynsekcję w asyście straży miejskiej albo policji. Nie jest to jednak łatwa procedura, poza tym źródłem insektów może być też zsyp na śmieci, który się tam znajduje – tłumaczy Łukasz Bilik z Zarządu Nieruchomości Komunalnych i dodaje, że kłopotliwego lokatora nie można eksmitować wyłącznie na podstawie obecności pluskiew. Co innego, jeśli nie płaci czynszu, ale informacji o ewentualnych zadłużeniach poszczególnych lokatorów ZNK nie może udzielić.

Mieszkańcy Montażowej 12 zgłosili też sprawę do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, która ma się zająć sprawą w ciągu najbliższych kilku tygodni. Mają jeszcze więcej powodów do zmartwień. Jednym z nich jest znajdująca się pod blokiem sterta zużytych mebli. – Podejrzewamy, że część osób wyrzuciła je ze swojego mieszkania. Boimy się, że ktoś je podpali i dojdzie tutaj do nieszczęścia. Wandali w okolicy nie brakuje – tłumaczą mieszkańcy. Porzucone meble w ciągu najbliższych dni ma wywieźć KomEko. Do sprawy mieszkańców Montażowej 12 jeszcze wrócimy.

Grzegorz Rekiel