ZUS nie zasługuje na zwolnienia

Nadal nie wiadomo, czy zapowiadane przez rząd zwolnienia w budżetówce obejmą także Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Związkowcy z ZUS ostrzegają, że może to grozić kłopotami z wdrażaniem tarczy antykryzysowej.

W związku z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa rząd PiS zapowiedział spore redukcje etatów w budżetówce. Chociaż początkowo wydawało się, że redukcje obejmą tylko ministerstwa, to w „tarczy antykryzysowej 4.0” znalazł się zapis umożliwiający zwalnianie urzędników w całej administracji rządowej i jednostkach budżetowych, w tym również Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Wrzucenie ZUS do koszyka z innymi jednostkami jest o tyle dziwne, że to właśnie ta instytucja dostała dodatkowe zadania do wykonywania w związku z tarczą antykryzysową, m.in. całą gamę ulg i świadczeń wynikających z tarczy, a także obsługę bonów turystycznych i dodatku solidarnościowego. Według niepotwierdzonych informacji z pracą w jednostkach budżetowych miałoby się pożegnać nawet między 10 a 20 proc. urzędników.

– Od początku pandemii pracownicy ZUS pracują z wielkim poświęceniem po kilkanaście godzin na dobę oraz w soboty i niedziele. Przez cały ten czas praktycznie nie korzystali z pracy zdalnej, która w naszym przypadku byłaby niemożliwa albo znacznie mniej efektywna. Czy to nie paradoks, że nasz zakład jest teraz jednym z pierwszych w kolejce do redukcji zatrudnienia? Nie zasługujemy na to – uważa chełmianka i szefowa zakładowej Solidarności w ZUS, Regina Borkowska.

ZUS już boryka się z brakiem etatów we wszystkich komórkach organizacyjnych. Zdaniem przewodniczącej zmniejszenie zatrudnienia może jedynie pogłębić problem związany z terminową realizacją wszystkich zadań, jakie nakłada tarcza antykryzysowa. – W tym kontekście, patrząc na ogrom zadań i pracy, ZUS nie może być objęty redukcją zatrudnienia– uważa przewodnicząca. (bf)