ZUS tropi symulantów

Ponad pół miliona złotych oszczędności przyniosły przeprowadzone w ubiegłym roku przez lubelski oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych kontrole zwolnień lekarskich pracowników i przedsiębiorców. Kontrolerzy wykryli prawie 300 przypadków wykonywania pracy przy jednoczesnym pobieraniu zasiłku chorobowym i 370 przypadków wystawienia za długich zwolnień.
W ubiegłym roku Zakład zweryfikował 23,5 tysiąca zwolnień lekarskich mieszkańców regionu. Inspektorzy ZUS sprawdzali, czy chorzy pracują zamiast się leczyć i czy nie wyzdrowieli wcześniej niż założył ich lekarz. Okazało się, że 276 osób pracowało zamiast skupić się na dochodzeniu do zdrowia. Każda z nich musiała zwrócić świadczenia chorobowe za cały okres kontrolowanego zwolnienia. – Wśród nich znalazła się na przykład właścicielka baru, która na zwolnieniu obsługiwała klientów w swoim lokalu. Tłumaczyła inspektorom, że zastępuje innych pracowników, którzy akurat również są na zwolnieniach lekarskich – mówi Renata Ziemiańska z lubelskiego oddziału ZUS.
Drugi rodzaj kontroli prowadzili lekarze orzecznicy ZUS. Sprawdzali, czy przebywający na L4 pacjent w dniu badania jest niezdolny do pracy. Jeśli stwierdzili, że może już wrócić do swoich obowiązków, to lekarze skracali zwolnienie. W takim przypadku ubezpieczony zachowywał prawo do zasiłku tylko do dnia badania. W ubiegłym roku trzeba było skrócić 370 zwolnień mieszkańców województwa.
– Skutkiem obu tych kontroli było 497 tys. złotych, które zostały w funduszu chorobowym na świadczenia dla tych, którym się faktycznie należą – mówi Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim. – Dodatkowe „oszczędności” przyniosło również obniżanie zasiłku tym, którzy spóźnili się z dostarczeniem zwolnienia do pracodawcy lub do ZUS. Zgodnie z prawem chory ma na to siedem dni. Ponad 1,9 tys. osób przekroczyło ten termin. Z tego powodu ich świadczenia zmniejszyły się o prawie 136 tys. zł.
RED