Zwabią dziki do odłowni

Ryjące i niszczące uprawy dziki są utrapieniem działkowców z ROD „Kalina”

Specjalna odłownia ma zostać ustawiona na terenie Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Kalina”. Ma rozwiązać problem watahy dzików, które od dłuższego czasu utrudniają życie działkowcom, m.in. niszcząc uprawy.


– Po Wszystkich Świętych na terenie ROD „Kalina” zostanie ustawiona odłownia o powierzchni 3,5×5 metrów. Ma zostać do niej wsypana karma. Zobaczymy, czy takie rozwiązanie okaże się skuteczne – relacjonuje radny Adam Osiński, który współpracuje z działkowcami z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Kalina”, gdzie od dłuższego czasu grasują dziki.

O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Ustawienie odłowni miało już rozwiązać problem wiosną ubiegłego roku. Wówczas plany spaliły na panewce z przyczyn technicznych. Jesienią ubiegłego roku Osiński (klub radnych Krzysztofa Żuka) przekonywał władze Lublina, że „najwłaściwszym i skutecznym działaniem byłoby wydanie decyzji na odstrzał redukcyjny dzików”. – Prezydent nie ma podstawy prawnej do wydania decyzji o odstrzale redukcyjnym. Zwrócimy się do Polskiego Związku Łowieckiego o rekomendację sposobu odłowu dzików przy użyciu innych metod oraz o wskazanie podmiotów, które mogłyby podjąć się realizacji tego zadania – odpowiedział wówczas Artur Szymczyk, zastępca prezydenta ds. inwestycji i rozwoju.

O zgodę na odstrzał redukcyjny dzików prosiła też Halina Gaj-Godyńska, prezes ROD „Kalina”. Urzędnicy nie przychylili się również do jej prośby. Powołali się m.in. na kwestie bezpieczeństwa, przekonując, że „w przypadku chybienia lub zrykoszetowania pocisku możliwy jest postrzał osób znajdujących się w okolicy”.

ROD „Kalina” to ważne miejsce na „zielonej mapie Lublina”. Położony jest między ulicą Turystyczną, a osiedlem Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Motor”, po lewej stronie Bystrzycy. Zajmuje powierzchnię około 22 hektarów.

Grzegorz Rekiel