Zwłoki dziecka zakopali w ogródku

O tym, że jest w ciąży, we wsi nie wiedział nikt. Tym bardziej nikt się nie spodziewał, że ojciec dziecka, tuż po jego przyjściu na świat w małym domu na skraju lasu, owinie drobne ciało córeczki w worek i zakopie je na podwórku. Teraz priorytetem dla śledczych jest ustalenie, czy dziecko urodziło się martwe. Od tego zależeć będzie ewentualna zmiana kwalifikacji czynu, którego dopuścił się Leszek F. z gminy Wola Uhruska wobec swojej córeczki.

Wtorek, 13 września

Na posesję położoną na końcu wsi, z niemal każdej strony otoczoną lasem, wjeżdżają policyjne i cywilne samochody. Mieszkańcy niewielkiej miejscowości w gminie Wola Uhruska wychodzą na gruntową drogę. Takiego ruchu nie było u nich nigdy. Widok radiowozów budzi ciekawość, ale jednocześnie wzbudza lęk. Musiało stać się coś bardzo niedobrego. Może nawet ktoś zginął. Czarny scenariusz potwierdza się kilka godzin później, gdy zjawia się pogrzebowy karawan. Wieś wciąż jednak nie wie, co się stało. Wiadomo jedynie, że to u rodziny F. Wieczorem o tych wydarzeniach huczy już w całej gminie. – Podobno F. zakopali na podwórzu małe dziecko – szeptem przekazują sobie informację mieszkańcy Woli Uhruskiej. Szczegółów nie zna nikt, choć wielu przypomina sobie, że F. od zawsze wzbudzał strach. – A wiadomo, co takiemu może przyjść do głowy? – dywagują ludzie.

Rodzina, jakich wiele

Pięcioosobowa rodzina F. od zawsze była na garnuszku GOPS-u w Woli Uhruskiej. Janina Kurzydłowska, kierownik tej instytucji, twierdzi, że na tle innych podopiecznych F. nie wyróżniali się niczym szczególnym. – Owszem, były tam problemy, były więc i interwencje, ale nie mogę powiedzieć, by działo się tam coś bardzo złego. Ot, rodzina, jakich u nas wiele i nikt nawet nie przypuszczał, by mogło dojść do czegoś tak okropnego – mówi pani kierownik. To właśnie GOPS wraz z kuratorem sądowym, który odwiedzał F., doszli do wniosku, że ok. 40-letnia kobieta mogła być w ciąży, choć prokuratura tego faktu nie potwierdza, ale też i nie zaprzecza. Z całą pewnością ciąży pani F. nie zauważyli mieszkańcy jej miejscowości. – Od zawsze była nieco przy tuszy, a do tego ubierała się w luźne ubrania, więc nikt niczego nie podejrzewał – mówią ludzie, choć niektórzy przypominają sobie teraz, że kobiety przez jakiś okres nie było w ogóle widać. – Małżeństwo zawsze jeździło razem rowerami, razem odprowadzali dzieci do szkoły, chodzili na zakupy. Ale jakiś czas temu dzieci na przystanek odprowadzał tylko sam F. Być może właśnie wtedy kobieta dochodziła do siebie po domowym porodzie – gdybają mieszkańcy.

Potwierdza się najgorszy scenariusz

– We wtorek (13 września) na jednej z posesji położonych na terenie powiatu włodawskiego ujawnione zostały zwłoki noworodka płci żeńskiej – mówi Andrzej Matysiewicz, zastępca prokuratora rejonowego we Włodawie. – Ciało, w asyście policji, zostało wyjęte z miejsca pochówku i przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie przeprowadzono sekcję zwłok. Jej wyniki nie są jeszcze znane. Z opinii lekarza biegłego wynika, że najprawdopodobniej dziecko urodziło się martwe, bo na jego ciele nie znaleziono żadnych śladów świadczących o udziale w jego śmierci osób trzecich. Na tej podstawie ojcu dziecka postawiono zarzut znieważenia zwłok. Jeżeli wyniki sekcji zwłok wykażą, że było inaczej, prawna kwalifikacja czynu zostanie oczywiście zmieniona – dodaje Matysiewicz. Na razie dokładnie nie wiadomo, kiedy dokładnie urodziła się dziewczynka, ani jak długo leżała zakopana. Na pewno nie było to kilka dni. Prawdopodobne jest, że kilka tygodni, ale to też ma wykazać sekcja zwłok.

Czwartek, 15 września

Po przesłuchaniach F. zostaje zwolniony do domu. Na posesję przyjeżdża w asyście śledczych i policjantów. Na miejscu zostaje przeprowadzony eksperyment procesowy. F. dokładnie pokazuje, gdzie i w jaki sposób zakopał zwłoki córeczki. Prokurator nie decyduje się na wystąpienie do sądu z wnioskiem o areszt. Mężczyzna usłyszał tylko zarzut znieważenia zwłok poprzez ich niewłaściwy pochówek. Grozi za to do 2 lat więzienia. Dzieci F. zostały objęte opieką policyjnego psychologa. Mieszkając w domu, nieopodal którego jeszcze do niedawna spoczywało ciało ich siostrzyczki, muszą mierzyć się z upiorami, które stworzyli ich rodzice. (bm)