Życie na śmietniku

Stare materace, lodówka, krzesła ogrodowe. Tak wygląda teren wokół pojemników na odpady na os. Koniczynka. Mieszkańcy jednej wspólnoty są źli na drugich, że ci późną porą podrzucają stare graty, zamiast wywieźć je do PSZOK. Pat trwa, śmieci przybywa.

Obraz jak ze slumsów wyłania się po wejściu na osiedle. Problem w tym, że wszystkie pojemniki – dzierżawione przez kilka niezależnych od siebie wspólnot mieszkaniowych – ustawione są praktycznie w jednym miejscu. Mieszkańcy jednej z nich twierdzą, że nie byłoby tak wielkiego problemu, gdyby nie… sąsiedzi z drugiego bloku, którzy po zmroku podrzucają swoje graty, by potem móc zrzucić winę na innych.

– Wszystko, co niepotrzebne, leży na ziemi. Stare i brudne materace, lodówka. Sedesu tylko brakuje. Ludzie siedzą w domach i robią porządki z nudów. Szkoda tylko, że kosztem ogółu – skarży się mieszkanka osiedla.

Podrzucanie starych mebli, AGD i RTV pod kontenery to plaga. Jak tłumaczy Andrzej Brudnowski, kierownik Zakładu Oczyszczania Miasta w Chełmie, to w gestii zarządcy leży uprzątnięcie terenu. MPGK wychodzi naprzeciw mieszkańcom i podaje harmonogram wywozu odpadów wielkogabarytowych, a i tak – jak mówi kierownik ZOM – dostają kolejne sygnały o tym, że ktoś coś gdzieś podstawił pod śmietnik.

Na dodatek, wiedząc, że przy odbieraniu śmieci pracownicy miejskiej spółki nie zabiorą ich „przy okazji”, ludzie coraz częściej ładują do środka pojemnika na odpady zmieszane stary sprzęt elektroniczny, a nawet… całe kanapy! – Przy podnoszeniu kontenerów, nie widać, co jest w środku – wyjaśnia Brudnowski.

– Dotychczas w podobnych sprawach wezwanie zarządcy terenu do jego uporządkowania zwykle kończyło się realizacją polecenia i nie trzeba było uciekać się do karania grzywną lub kierowania wniosku o ukaranie do sądu. Jeżeli jednak osoba lub zarządca terenu nie reaguje na wezwanie strażników do uporządkowania terenu, zwykle sporządzany jest wniosek do Sądu Rejonowego w Chełmie. W tym roku z art. 117 kodeksu wykroczeń za drobne uchybienia porządkowe 88 osób zostało pouczonych, 6 osób zostało ukaranych mandatem karnym, a wobec 3 zostały skierowane wnioski o ukaranie do sądu – informuje Zbigniew Grochmal, komendant Straży Miejskiej.

Od kwietnia, na polecenie wojewody, strażnicy mają realizować wyłącznie zadania związane z zapobieganiem rozprzestrzenianiu się koronawirusa. – Staramy się jednak w miarę możliwości reagować także na zgłoszenia mieszkańców w sprawach dotyczących zadań należących do straży miejskiej – podkreśla komendant SM.

Po interwencji straży teren wokół pojemników został natychmiast uprzątnięty. (pc)