Armia wzywa fryzjera

Dokument, który trafił do zakładu jednego z chełmskich fryzjerów, wywołał w internecie lawinę komentarzy. – Jak musi wyglądać nasza armia, skoro nakazuje w okresie wojny zgłaszać się z własnym grzebieniem – czytamy. – Może to ćwiczenia z maskowania? Trwała ondulacja wchodzi w rachubę? – żartował Tomasz z Chełma.
Tyle że z pismem przypominającym o powszechnym obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej nie ma żartów. Co więcej, otrzymanie go może zmrozić krew w żyłach. Padają w nim sformułowania, mówiące o „ogłoszeniu mobilizacji” czy nawet „wojnie”.
Chełmski mistrz nożyczek i grzebienia z dokumentu dowiedział się, że zostało wszczęte postępowanie w sprawie przeznaczenia go do wykonywania świadczeń osobistych. Dalej jest mowa o tym, że „w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny ma się stawić w charakterze fryzjera wraz z przyborami do strzyżenia na rzecz obrony”.
Okazuje się jednak, że nie tylko specjalista od fryzur potrzebny jest na wojnie. Podobne wezwania otrzymali także inni chełmscy fachowcy. Marcin Dudek, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w chełmskim magistracie, tłumaczy, że to nic nadzwyczajnego.
– Realizujemy standardowe procedury. Są takie sytuacje, gdy Wojskowa Komenda Uzupełnień prosi o nałożenie świadczenia na obywatela i wówczas Urząd Miasta Chełm, podobnie jak inne samorządy, wykonuje to – mówi dyrektor Dudek. Dotyczy to cywili, którzy ze względu na charakter wykonywanej pracy są potrzebni na czas konfliktu zbrojnego. Są to m.in. lekarze, pielęgniarki czy pracownicy firm związanych z obronnością, ale także fotografowie czy właśnie fryzjerzy.
Wśród chełmskich internautów komentujących pismo nie zabrakło jednak zwolenników teorii spiskowych, którzy nie uwierzyli w standardowe procedury .
– To potwierdzenie, że (…) wojna jest nieunikniona – napisała Karolina.
Marian Staniak, komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Chełmie, studzi emocje. – Wojsko chce wiedzieć, jakie ma rezerwy ludzkie na wypadek wojny. Jest to zabezpieczenie mobilizacyjne, które funkcjonuje od lat. A ponieważ obowiązkiem świadczenia na rzecz wojska objęci są obywatele w wieku do 60. roku życia, to gdy ktoś osiąga ten wiek lub się do niego zbliża, musimy go wykreślić i znaleźć w jego miejsce kogoś nowego. Nie ma więc powodów do obaw – uspokaja komendant Staniak.

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMamy coraz starsze
Następny artykułPo władzę na osiedlach