Dobry mecz, ale tylko remis…

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – ChKS CHEŁMIANKA 1:1 (0:1)
0:1 – Pritulak (34), 1:1 – Szpak (74).
ChKS: Kozaczyński – Wójcik, Sękowski, Krzyżak, Kwiatkowski, Pritulak, Jankowski, Kobiałka, Poczwardowski (58 Koprucha), Tomalski, Uliczny (87 Wacewicz).
Chełmianka pojechała do Radzynia bez chorego Marcina Figla, ale za to z dużą wiarą w końcowy sukces. Goście wiedzieli, że zespół Orląt trzy dni wcześniej grał zaległy mecz z Wólczanką, był zmęczony, bo „gonił” do ostatnich minut wynik, i ten fakt chcieli wykorzystać. Do chełmskiej bramki po miesięcznej przerwie wrócił Jacek Kozaczyński i spisał się dość dobrze.

Od pierwszych minut to podopieczni Artura Bożyka przejęli inicjatywę i gra w zasadzie toczyła się w dużej mierze na połowie gospodarzy. W 7 min. przed szansą na zdobycie bramki stanął Piotr Wójcik, ale jego strzał z 14 metrów obronił bramkarz Orląt. Dobrze dysponowana Chełmianka nie pozwoliła rywalom narzucić swojego stylu gry. Bardzo dobrze grą w defensywie kierował doświadczony Łukasz Sękowski. Bez wątpienia był to jego dotychczasowy najlepszy występ w barwach chełmskiego klubu. Niezłą partię rozgrywali też pomocnicy Łukasz Jankowski i Michał Kobiałka. Obaj opanowali środek pola, przerywając ataki gospodarzy. Do akcji ofensywnych włączali się boczni obrońcy, stwarzając zagrożenie pod bramką Orląt. Jak zwykle, dużo ochoty do gry mieli Hubert Tomalski i Aleksiej Pritulak. Ten pierwszy w 21 min. posłał piłkę do siatki, ale sędzia asystent uznał, że w momencie strzału zawodnik Chełmianki był na spalonym i arbiter główny na środek boiska nie wskazał.
Gospodarze nie potrafili stworzyć żadnej akcji, z której mogliby dojść do strzeleckiej pozycji. Chełmiance zagrażali jedynie po stałych fragmentach gry. Trzeba jednak przyznać, że dośrodkowania z rzutów wolnych i rzutów rożnych lewonożnego Patryka Szymali były dość groźne i sprawiały chełmskim zawodnikom trochę problemów. W 34 min. goście objęli prowadzenie. Tomalski znalazł w polu karnym Pritulaka, dograł mu dokładną piłkę z prawej strony, a najlepszy strzelec Chełmianki mocnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Orląt.
Po stracie gola gospodarze próbowali zaatakować, ale nie mieli pomysłu na sforsowanie chełmskiej defensywy. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Orlęta poza wrzutkami z rzutów rożnych, wolnych nie były w stanie z akcji zagrozić bramce Kozaczyńskiego. Najbliższy wyrównania był Kamil Groborz, który nie wykorzystał sytuacji po dośrodkowaniu Szymali. Tymczasem Chełmianka też miała swoje sytuacje i mogła ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. W 55 min. obrońcami Orląt w polu karnym zakręcił Tomalski, lecz piłka po jego strzale o centymetry minęła bramkę. Kilka minut później Paweł Uliczny zagrał do Tomalskiego na wolne pole, a pomocnik Chełmianki znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Przymierzył w długi róg, lecz i tym razem minimalnie chybił. W 74 min. goście wyszli z szybką kontrą. Uliczny, zamiast grać do pozostawionego bez opieki na skrzydle Przemysława Kwiatkowskiego, kopnął piłkę pod pole karne Orląt. Futbolówkę przejął jeden z obrońców, natychmiast zagrał ją do przodu w kierunku Damiana Szpaka. Za wysoko ustawiony Mateusz Krzyżak nie zdołał przechwycić piłki, przejął ją Szpak i w sytuacji sam na sam z Kozaczyńskim lobem skierował piłkę do siatki. Wydawało się, że Orlęta zaatakują, by zdobyć drugiego gola. Tymczasem to Chełmianka ruszyła do przodu, starając się ten mecz wygrać. Walki i zaangażowania podopiecznym Artura Bożyka nie można było odmówić. W 84 min. golkipera miejscowych strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Damian Koprucha, ale uderzył prosto w niego. Orlęta cofnęły się pod swoje pole karne i broniły jednego punktu. Mimo wysiłków gości, wynik meczu nie uległ już zmianie. Znów zabrakło odrobiny szczęścia. Na pewno Chełmianka pozostawiła po sobie w Radzyniu Podlaskim dobre wrażenie. Mecz z Orlętami był jednym z najlepszych w tej rundzie. Co z tego jednak, skoro Chełmianka nie wygrała trzeciego meczu z rzędu, w którym przez większość spotkania prowadziła. W ten sposób podopieczni trenera Bożyka stracili aż siedem punktów i w zasadzie przekreślili swoje szanse na pozostanie w III lidze. Gdyby pokonali Avię, JKS i Orlęta, dziś mieliby 40 oczek i plasowali się na bezpiecznym siódmym miejscu…
We wtorek 3 maja o 17.30 na stadionie miejskim Chełmianka zagra z wiceliderem tabeli, Stalą Rzeszów. Przeciwnik jest dość atrakcyjny i mimo wszystko warto przyjść na stadion i obejrzeć ten ciekawie zapowiadający się pojedynek. Z kolei w sobotę 7 maja podopieczni Artura Bożyka udadzą się do Przemyśla na mecz z tamtejszą Polonią.(red)

Komentarze