Gang podłych „wnuczków” za kratami

Oszuści w perfidny sposób okradali starszych ludzi złodziejską metodą „na wnuczka”. Kiedy zawodziła, próbowali drugiego sposobu: podawali się za policjantów, ścigających…oszustów. Prawdziwi stróże prawa z Lublina w końcu dopadli gang naciągaczy. W ręce śledczych wpadło czterech członków bandy.
Zatrzymani w środę mężczyźni to mieszkańcy Lublina i Warszawy w wieku 42 do 48 lat. Grasowali w naszym mieście, ale próbowali swoich sztuczek także w innych częściach Polski. Na razie śledczy udowodnili im wyłudzenie 120 tys. zł. Ale to dopiero początek sprawy i pokrzywdzonych może być znacznie więcej. – Grupa działała od dwóch lat i był w niej ścisły podział ról. Jedni zajmowali się typowaniem ofiar, inni telefonowaniem, a jeszcze inni znajdowali tzw. słupy, czyli osoby, który zadaniem było podjęcie gotówki i przekazanie jej swoim szefom – relacjonuje nadkomisarz Renata Laszczka-Rusek, rzecznik lubelskiej policji.
Sposób działania przestępców był prosty. Wybierali starsze osoby i dzwonili do nich przedstawiając się jako ich krewni. Zwykle opowiadali straszną historię, która ich spotkała, np.: wypadek albo pobyt w szpitalu. Prosili o pilną pożyczkę. Kiedy to nie pomagało, dzwonili jeszcze raz. Tym razem inny głos w słuchawce przekonywał, że jest policjantem i wywierał presję, zmuszając pokrzywdzonych do udziału w rzekomej zasadzce na oszustów. Emeryci ulegali namowom i przekazywali pieniądze, mając nadzieję, że za chwilę do nich wrócą.
Podczas policyjnej obławy przy zatrzymanych znaleziono niewiele – bo 10 tys. zł. Jeden z nich miał odznakę z napisem „Policja”. Wśród ujętych znalazł się nowy członek bandy z Lublina, który zaledwie tydzień wcześniej opuścił więzienie.
To kolejne zatrzymania „fałszywych wnuczków”. Dwa miesiące temu lubelscy policjanci ujęli szajkę kurierów, która zamieszana jest w 50 oszustw i kradzież aż 1,5 mln zł.
Mimo wielu ostrzeżeń skala oszustw metodą „na wnuczka” jest zatrważająca. W ubiegłym roku na Lubelszczyźnie było 80 takich przypadków. W tym roku już aż 30. LL

Jak się ustrzec?

Trzeba zachować czujność, poprosić o pokazanie dowodu osobistego, legitymacji, zaproponować wizytę, jak będą w domu dzieci, rodzina. Warto zadzwonić do kogoś z rodziny i zapytać, czy faktycznie przedstawiana sytuacja miała miejsce. Można poprosić o pomoc sąsiada, o towarzyszenie podczas takiej wizyty. Żadnego z odwiedzających nie można zostawiać samego w pokoju. Policjanci nigdy nie proszą o przekazywanie pieniędzy.

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMiasto dla ludzi
Następny artykułWeź w rękę i czekaj…