Inwestycja zastopowana

Choć budowa ul. Krańcowej miała rozpocząć się jeszcze w ubiegłym roku, a kolejnym terminem był początek maja br., prace nie ruszyły z kopyta. Nadal jedna osoba, która nie akceptuje zaprojektowanego przebiegu pasa drogowego, blokuje realizację całej inwestycji. Co ciekawe, przyjęła ona od miasta odszkodowanie za grunt pod drogę. Sprawa trafiła do prokuratury.

 

Budowa ul. Krańcowej rozpoczęła się od wykupu gruntów pod drogę. Ponieważ mieszkańcom zależało, by miasto w szybkim czasie wykonało całą infrastrukturę i położyło asfaltowy dywanik, zdecydowano, że samorząd przejmie tereny pod pas drogowy w ramach tzw. „specustawy”. Miasto zleciło wykonanie inwentaryzacji, powołało biegłych do oszacowania zajętych pod drogę gruntów, ale również znajdujących się na nich ogrodzeń, drzew, krzewów i wypłaciło za nie odszkodowania.
Rozpoczęcie robót drogowych na ul. Krańcowej od kilku miesięcy blokuje jedna rodzina. Według niej projektant zaledwie kilka metrów od jej domu zaplanował pas drogowy. Budowa drogi miała być zrealizowana w minionym roku, jednak nie została, bo rodzina zaskarżyła do wojewody lubelskiego decyzję o wydaniu pozwolenia na budowę. Mimo że z przyczyn proceduralnych wojewoda zażalenie odrzucił, inwestycja nie mogła ruszyć, bo pozwolenie uprawomocniło się w połowie stycznia br. Właściciele posesji od niekorzystnej dla siebie decyzji wojewody, odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie. Sprawa jeszcze się nie zakończyła. W międzyczasie przyjęli oni z miasta odszkodowanie zarówno za grunt, ogrodzenie i wszystkie drzewa znajdujące się w zaprojektowanym pasie drogowym.
Prace drogowe na ul. Krańcowej miały ruszyć pełną parą z początkiem maja, ale tak się nie stało. – Gdy próbowaliśmy zdemontować ogrodzenie posesji jeden z domowników zaczął utrudniać nam działania – informuje Krzysztof Mazurek, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych w Chełmie, głównego wykonawcy budowy ul. Krańcowej. – Ustawił swoje auto w takim miejscu, że nie mogliśmy nic zrobić. Zagroził, że gdy wykonamy jakiekolwiek prace ziemne na jego dawnym terenie, zniszczy je. Wezwaliśmy policję, pokazaliśmy dokumenty, że miasto jest prawnym właścicielem gruntów, ale niewiele to pomogło. Zdecydowaliśmy o powiadomieniu prokuratury o sprawie. Utrudnianie prowadzenia prac budowlanych, zgodnie z prawem, jest karane. Spółka na tej inwestycji jest już 30 tys. zł „w plecy”. Już dawno powinniśmy ją wykonać i o niej zapomnieć. Zastanowimy się, jak odzyskać stracone pieniądze.
Na razie na ul. Krańcowej prace prowadzi podwykonawca MPRD, który instaluje kable do oświetlenia ulicznego. – Nie będziemy jednak czekać na to, co zrobi prokuratura – mówi prezes Mazurek. – Lada dzień rozpoczniemy roboty drogowe nie od ul. Włodawskiej, a od środka ul. Krańcowej. Sama nawierzchnia drogi nie znajduje się na dawnym prywatnym gruncie, więc asfalt na pewno zostanie wylany. Do momentu zakończenia sprawy w prokuraturze, a kto wie czy i nie w sądzie, na kilkunastometrowym odcinku nie będzie natomiast chodnika, który jest zaprojektowany na terenie należącym wcześniej do utrudniającej realizację inwestycji rodziny. (ptr)

Komentarze