Kary za nieszczepienie

W powiecie chełmskim z roku na rok rośnie liczba niezaszczepionych dzieci. Jest ich dwadzieścia dwoje, z czego połowa to mieszkańcy Chełma. Rodzice którzy, mimo programu obowiązkowych szczepień ochronnych, podjęli decyzję o tym, aby nie szczepić swoich pociech, dostali wezwania do zapłaty grzywien w wysokości pięciuset złotych. Prawie wszyscy napisali w tej sprawie odwołania.

 

– Lekarze rodzinni tłumaczą rodzicom, dlaczego warto szczepić dzieci, ale jeśli mimo to rodzice uchylają się od tej powinności, przychodnie zgłaszają nam takie przypadki – mówi Grażyna Rejter, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – Interweniujemy, wysyłamy upomnienia i ostatecznie do wojewódzkiego inspektora sanitarnego, który nakłada grzywnę na rodziców, którzy nie szczepią dziecka. Przeświadczenie o tym, że szczepienia mogą wyrządzać szkody, nie ma żadnych podstaw naukowych. Tacy rodzice przeczytali jakieś nierzetelne artykuły w internecie i kierują się pseudomodą. Może wynika to z tego, że nie widzą namacalnych dowodów na skuteczność szczepionek. W latach 50. można było zobaczyć na ulicach mnóstwo kalekich dzieci – to były powikłania po chorobie Heinego-Medina. Wtedy nie było jeszcze obowiązkowych szczepień, dzięki którym dziś takie sytuacje zostały wyeliminowane. Jeśli jednak odwrócimy obecne trendy, możemy szybko powrócić do stanu sprzed lat. Nieszczepienie dzieci jest egoistyczne ze strony rodziców. Mówią, że kochają swoje pociechy, ale tak naprawdę wyrządzają im krzywdę. Do tego narażają innych.
– Rodzice, którym wystawiono grzywny, uważają, że to próba ograniczenia ich praw i wolności albo, że nie ma podstaw prawnych, aby wyciągać wobec nich tego typu konsekwencje – mówi Elżbieta Kuryk, kierownik Sekcji Nadzoru Przeciwepidemicznego chełmskiego sanepidu. – To nieprawda, bo podstawą prawną są m.in. ustawa o chorobach zakaźnych oraz rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych. Najczęściej rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, boją się niepożądanych odczynów poszczepiennych. Mogą się zdarzyć łagodne skutki typu zaczerwienienie, gorączka, ale ja w całej swej pracy zawodowej nie spotkałam się z żadnymi poważniejszymi przypadkami, wymagającymi na przykład hospitalizacji. Z kolei skutki zachorowania na choroby zakaźne mogą być tragiczne w skutkach. Wiele lat temu był u nas przypadek dwóch małych dziewczynek, które nie były zaszczepione na odrę. Zachorowały i w konsekwencji wdały się poważne powikłania w postaci ostrego stwardniającego zapalenia mózgu. To tragiczne w skutkach. To jeden z wielu przykładów powikłań chorób zakaźnych, na które może zachorować dziecko niezaszczepione. Nie wolno świadomie narażać dziecka na powikłania.
Mariusz Cios, kierownik NZOZ Prof-Med w Chełmie, zapewnia, że nie ma żadnych przeciwwskazań do szczepień.
– Gdy tylko zauważymy, że rodzice spóźniają się z przywiezieniem dziecka na szczepienie, kontaktujemy się z nimi i przypominamy o tym – mówi M. Cios. – Lekarze rodzinni i pielęgniarki przekazują rzetelne informacje na temat szczepień. Nie można wierzyć we wszystko, co się przeczyta w Internecie, bo przecież nie wiadomo, jakie intencje przyświecają komuś, kto to pisze. Gdyby szczepienia były szkodliwe, konkretna partia zostałaby po prostu wycofana. Przed wojną, gdy nie było obowiązkowych szczepień, zdarzało się z powodu różnych powikłań z dziesięciorga rodzeństwa przeżywało jedynie dwoje. (mo)

Komentarze