Kolejny psychopata chciał zabić żonę nożem

Chełmski prawnik dwukrotnie zaatakował swoją żonę nożem kuchennym. Miał jeden cel – zabić. Dźgał ją i bił. Kobieta ostatkiem sił zdołała uciec z domu do pobliskiej apteki.
Mieszkańcy nie zdążyli jeszcze ochłonąć po brutalnym morderstwie na ul. Mickiewicza, a tydzień później w Chełmie doszło do kolejnej okrutnej jatki. Znowu sprawcą był mąż, ofiarą jego żona, a narzędziem zbrodni – kuchenny nóż.
Około godz. 2 w nocy (14 lipca) do całodobowej apteki przy ul. Wołyńskiej wpadła zakrwawiona i przerażona młoda kobieta. Błagała o pomoc, mówiła, że zaatakował ją jej mąż. Farmaceutka natychmiast wezwała pogotowie ratunkowe i policję.
– W trakcie udzielania pomocy kobieta zemdlała. Rany na jej ciele były głębokie, wymagała natychmiastowej operacji chirurgicznej – informuje Anetta Szepel, pielęgniarka koordynująca ze Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie.

Policjanci pojechali do domu kobiety przy ul. 11 Listopada. W środku czekał mąż ofiary, 34-letni Bartosz W. Miał krew na rękach i cuchnął alkoholem (jak się później okazało, miał prawie 1 promil w organizmie). Nie opierał się mundurowym. Jeszcze tego samego dnia został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Prokurator wystosował też do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla sprawcy.
Małżeństwo W. mieszkało w piętrowym domu – na górze oni wraz z dzieckiem w wieku przedszkolnym, na dole – jego rodzice. Tego dnia para 34-latków była sama w mieszkaniu. Dziadkowie wraz z dzieckiem pojechali nad Jezioro Białe. W nocy, kiedy W. pił, małżeństwo zaczęło się kłócić. W pewnej chwili mąż rzucił się na swoją ofiarę z pięściami. Kobieta krzyczała i wzywała pomocy, próbowała się bronić. Wtedy oprawca sięgnął po długi nóż i zadał jej dwa ciosy. Ofiara zdołała z płaczem dobiec do drzwi i uciec. Gdyby nie to, mąż zadałby trzeci cios, który mógłby okazać się śmiertelny.
– Kobieta miała dwie rany kłute o głębokości ośmiu centymetrów zadane w okolice podobojczykowe po prawej stronie oraz lędźwiowe z lewej strony. Obecnie jej stan jest stabilny – mówi Lech Wieczerza, szef Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

Kat w białych rękawiczkach
Bartosz W. to znany w Chełmie adwokat. W Śródmieściu mieści się jego kancelaria. Znał prawo od podszewki, wiedział, jaka kara go spotka za taką zbrodnię.
Jak wynika z ustaleń śledczych, na co dzień spokojny i pod krawatem, za zamkniętymi drzwiami zdejmował maskę i zmieniał się w oprawcę. Wiadomo, że nieprzerwanie maltretował swoją żonę od niedzieli (10 lipca). Znęcał się nad nią – bił, szarpał i poniżał. Okładał ją pięściami po głowie, pasem, a nawet pałką po rękach i nogach. Kiedy w czwartek kobieta przyjechała do szpitala, miała siniaki na całym ciele. Niektóre wyglądały na nowe, ale niektóre były śladami po dawnych ciosach i już się goiły. Kobieta zeznała, że zna przyczynę tragicznego w skutkach konfliktu, ale nie chce jej zdradzić. Rodzice W. również wiedzieli, że od kilku dni ich syn zachowuje się agresywnie, a w jego małżeństwie dzieje się coś niedobrego. (pc)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułWypiera się zbrodni
Następny artykułZjechał i dachował