Nie ma zgody na Witosa

Wszystko wskazuje na to, że nie będzie pełnej przebudowy ul. Witosa. Grupa mieszkańców, mimo kolejnego spotkania, nadal mówi „nie” inwestycji w kształcie proponowanym przez ratusz. Pozostaje więc pytanie, co dalej z ul Witosa? Przedstawiciele urzędu mówią o kilku możliwych rozwiązaniach, ale każde z nich odsunie inwestycję w czasie.
Urzędnicy miejscy, władze spółdzielni i projektant przebudowy ul. Witosa spotkali się z jej mieszkańcami na początku czerwca. Rozmowy miały doprowadzić do zgody. Stało się jednak inaczej. Większość osób obecnych na spotkaniu chciała kompleksowej przebudowy ulicy i godziła się na oddanie swoich działek. Kilku mieszkańców podtrzymywało jednak swoje zdanie i nie godziło się przede wszystkim na lokalizację przy ulicy dodatkowych miejsc parkingowych.
Przedstawiciele ratusza zaplanowali natomiast kompleksową przebudowę ul. Witosa, wycenioną na ponad 1 mln zł. W ramach prac miała zostać położona nowa nawierzchnia, wybudowane dodatkowe miejsca postojowe, oświetlenie i chodniki. Kością niezgody było: po pierwsze wycinka drzew przy ulicy, zaprojektowanie zatok parkingowych zbyt blisko domów i propozycja ratusza, żeby mieszkańcy oddali fragmenty swoich działek za darmo.
Prośby o wyrażenie zgody na planowaną inwestycję władze spółdzielni rozesłały do ok. 500 osób.

– Otrzymaliśmy odpowiedzi od 239 właścicieli, czyli od połowy. Wśród nich stanowcze „nie” wyraziło 12 osób – mówiła w na spotkaniu Wiesława Wypchło, zastępca prezesa świdnickiej spółdzielni. – Żeby jednak inwestycja mogła zostać wykonana, muszą się na nią zgodzić wszyscy.
Spotkanie w szerszym gronie nie dało rezultatu, więc przedstawiciele spółdzielni zaproponowali dalsze rozmowy tylko z tymi, którzy na inwestycję się nie godzą. Rozmowy z nimi odbyły się pod koniec czerwca. Już wiadomo, że zgody nie przyniosły.
– Czekamy na pismo ze spółdzielni, w którym oficjalnie zostaniemy poinformowani, że do porozumienia nie doszło – mówi Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. – Nadal jest kilkunastu mieszkańców, którzy nie zgadzają się na inwestycję w zaproponowanej przez nas formie.

Przedstawiciele ratusza chcą jeszcze przedstawić sytuację radnym miejskim. – O sprawie będziemy rozmawiać na komisjach – mówi Michał Piotrowicz. – Radni są tą kwestią żywo zainteresowani. Poza tym musimy ustalić, jakie będzie nasze dalsze postępowanie wobec tej inwestycji.
Wyjść jest kilka. Pierwsze i najbardziej prawdopodobne zakłada wykonanie remontu istniejącej w tej chwili drogi i chodników bez zwiększenia liczby miejsc parkingowych. – Zastanawiamy się również nad zastosowaniem specustawy – mówi Piotrowicz. – Natomiast w przypadku tej drogi, która, przypominam, jest ślepa i służy tylko okolicznym mieszkańcom, trudno znaleźć uzasadnienie korzystania z takiej procedury.
Jeśli miasto zdecydowałoby się ją zastosować, to wówczas urzędnicy nie musieliby już prosić o zgodę mieszkańców. Z drugiej jednak strony inwestycja okazałaby się jeszcze bardziej kosztowna, bo z miejskiego budżetu trzeba wówczas wypłacić odszkodowania za zajęte działki. – Dla mieszkańców jednostkowo to są małe kwoty, ale w sumie dla budżetu to ok. 200 tys. zł – tłumaczył na początku czerwca Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika.
Przedstawiciele ratusza tłumaczą również, że przedłużające się spory wokół ul. Witosa uaktywniły mieszkańców innych rejonów Świdnika. – Przychodzą do mnie ludzie i mówią od razu, że oni działki oddają, ale niech powstanie ich ulica – mówi wiceburmistrz Piotrowicz.
W tej chwili wiadomo również, że jeśli ratusz zdecyduje się na przebudowę, bądź remont Witosa w obecnej postaci, najprawdopodobniej nie uda się prac wykonać w tym roku. – Po pierwsze będziemy musieli zamówić nowy projekt. Na jego przygotowanie potrzebny jest czas i dodatkowe pieniądze. Dopiero gdy dokumentację będziemy mieć, to możemy ogłaszać przetarg. Najprawdopodobniej więc inwestycja przesunie się na kolejny sezon budowlany – dodaje Michał Piotrowicz. (kal)

Komentarze