Podjazd nie dla wózków

Po wielu latach udało się wyremontować zrujnowany łącznik pomiędzy ulicami Uściługską a Lubelską. Wszystko ładnie, pięknie, ale urzędnicy i drogowcy się nie popisali… Żeby wjechać na podjazd dla wózków, trzeba najpierw pokonać krawężnik. To się nazywa pomoc.

Dziury, porozrzucane resztki bruku, żwiru i połamane płyty chodnikowe, koszmar drogowy. Tak przez lata wyglądał odcinek ulicy Uściługskiej w centrum miasta. Urzędnicy w końcu „wyskrobali” z budżetu kilkadziesiąt tysięcy złotych na naprawę. Są już nowa nawierzchnia i schodki, a obok nich podjazd dla niepełnosprawnych i matek z wózkami, aby bez problemu mogli wjechać na chodnik. Szkoda jedynie, że ani projektant, ani wykonawcy nie wykazali się wyobraźnią. Droga na podjazd prowadzi przez krawężnik. I to im dalej, tym wyższy. Mówiąc delikatnie, inwestycja lekko mija się ze standardami unijnymi.
– Mamy tę świadomość, że krawężnik może stanowić utrudnienie. Rozmawialiśmy już o tym i naprawimy ten błąd w najbliższym czasie – zapewnia Józef Kendzierawski, dyrektor Wydziału Infrastruktury Komunalnej Urzędu Miasta Chełm.
Jak mówi, przy remoncie „inaczej zrobić się nie dało”. Teraz – o dziwo – likwidacja krawężnika stała się możliwa.

Bariery architektoniczne w mieście powoli są likwidowane. Obniża się krawężniki, buduje podjazdy i wprowadza autobusy niskopodłogowe. Choć wiele już w tej kwestii zrobiono, niestety często zdarza się, że osoby niepełnosprawne nadal napotykają na przeszkody. Nawet wejście do urzędu miasta może stanowić problem. Owszem, winda była, ale o zwykłą tabliczkę informującą, w którym miejscu się znajduje, trzeba było się długo dopominać… Za to w dalszym ciągu przy głównych schodach do UM nie ma nawet barierki, która umożliwiłaby wejście do budynku, szczególnie zimą, gdy schody są oblodzone. Mówi się o tym wiele lat i nic, a przecież nie jest to ogromny wydatek dla samorządu. Nawet podczas ostatniej sesji rady miasta interpelował w tej sprawie radny Mariusz Kowalczuk. (pc)

Komentarze