Spółdzielcze handlowanie od czterech dekad

Kiedyś PSS „Społem” było wielkim świdnickim monopolistą. Teraz, mimo że sporo się od tego czasu zmieniło, nadal jest jedną z większych miejskich firm. W tej chwili zatrudnia ok. 100 osób i prowadzi 8 sklepów oraz piekarnię. W lipcu świdnickie „Społem” skończyło 40 lat.
Pierwsze spółdzielnie powstały na terenie kraju jeszcze przed I wojną światową. – Zakładali je ludzie światli, lekarze, księża, leśnicy. Tworzono je przede wszystkim po to, żeby pomóc ludziom niebogatym – mówi Antoni Dejko, prezes PSS „Społem” w Świdniku. – Spółdzielczość przetrwała obie wojny, dopiero później państwo zaczęło „wkładać palce” do zarządzania nimi, choć były takie jednostki, które nie dały sobie odebrać samorządności.
„Społem” Powszechna Spółdzielnia Spożywców w Świdniku powstała równo 40 lat temu. Mimo czterech dekad na karku jest jedną z dwóch najmłodszych w Polsce.

Wielki monopolista

PSS „Społem” powstało w Świdniku 1 lipca 1976 roku. – Było to związane z reorganizacją handlu, którą poprzedziła reforma administracyjna kraju – mówi prezes Antoni Dejko. – Świdnik był miastem młodym, handlu spółdzielczego przed 1976 rokiem w ogóle nie miał.
W Świdniku działały za to sklepy pod szyldem państwowego przedsiębiorstwa, Miejskiego Handlu Detalicznego. – Na bazie tej jednostki powstawało „Społem”, choć oczywiście nie otrzymało sklepów za darmo, bo lokale trzeba było wykupić – mówi Antoni Dejko.
Jak tłumaczy prezes, powstanie „Społem” miało odsunąć od państwa rosnące kłopoty z zaopatrzeniem. – Od 1976 roku zaczęły się problemy aprowizacyjne w kraju, więc cały sektor spożywczy przekazano w ręce spółdzielcze. W niedługim okresie czasu nastał czas kartkowy. Całym złem za te problemy obciąża się „Społem” do dziś, choć to przecież wcale nie była wina spółdzielni, że sprzedaż żywności była ograniczana i można ją było dostać na kartki – mówi Antoni Dejko.
W 1976 na terenie Świdnika działało kilka placówek „Społem”, bo i miasto dopiero się rozrastało. Bardzo szybko jednak wraz z nowymi osiedlami powstawały kolejne placówki handlowe, tym bardziej, że w tamtych czasach pod skrzydłami „Społem” nie działały tylko sklepy spożywcze.
– W największym rozkwicie spółdzielnia obejmowała 24 sklepy spożywcze, 3 przemysłowe, 5 kiosków, do tego także 10 zakładów gastronomicznych. To był czas, kiedy „Społem” było handlowym monopolistą – mówi prezes PSS.

Zwolnienia i czyhająca konkurencja

Po zmianie ustroju „Społem” zaczęło popadać w tarapaty. – Wypowiedziano nam dzierżawę niemal wszystkich lokali. W 1990 roku zostawało nam raptem 5 sklepów. W tym czasie mieliśmy zatrudnionych prawie 400 osób. Zastanawialiśmy się, co robić z towarem, pracownikami – wspomina prezes Dejko.
W pierwszym kwartale 1990 roku w „Społem” rozpoczęły się zwolnienia grupowe. Pracę straciło ok. 130 osób. – Staraliśmy się, braliśmy udział w przetargach na lokale. Godziliśmy się nawet na wyższe stawki, choć z góry wiedzieliśmy, że nie uzyskamy rentowności. Zależało nam jednak na utrzymaniu towaru i stanowisk pracy dla ludzi. W tym najtrudniejszym czasie zostałem prezesem „Społem”. Choć byłem stosunkowo młodym człowiekiem, to w związku z trwającymi przekształceniami nabawiłem się zawału serca – mówi Antoni Dejko. – Mimo problemów nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby to wszystko rzucić czy przekształcić „Społem” w spółkę.
W latach 90-tych spółdzielnia musiała również odnaleźć się w zupełnie innych realiach rynkowych. Z wielkiego monopolisty musiała zamienić się w jedną z sieci handlowych. Na ten czas przypadł również bardzo szybki rozwój prywatnych sklepów. W Świdniku zaczęły powstawać także markety wielkopowierzchniowe.

Mamy swoje miejsce

Ostatecznie w sieci „Społem” jest w tej chwili 8 sklepów spożywczych i jeden z artykułami skórzanymi. W ramach spółdzielni działa również piekarnia. – Nasz największy sklep, „Berlinek” na ul. Okulickiego, ma 560 mkw. Drugi pod względem wielkości to „Ziarenko” (na os. Wschód) – mówi prezes „Społem”.
Władze PSS „Społem” starają się również iść z duchem czasu. – Od samego początku wprowadziliśmy komputeryzację do naszych sklepów, żeby nie zmiotła nas konkurencja. Szybko weszliśmy w doładowania telefonów, opłacanie rachunków w kasach czy w możliwość wypłaty pieniędzy z konta. W tej chwili takie usługi mamy we wszystkich placówkach – tłumaczy Antoni Dejko.
Wielu świdniczan chętnie robi zakupy z kartą klienta sklepów „Społem”.
– Posługujemy się nią w naszych placówkach już od 1994 roku. Kupując w naszych sklepach posiadacz karty zbiera punkty i wymienia je na talony z możliwością ich realizacji w naszych placówkach. W tej chwili mamy w Świdniku wydanych ponad 6 tys. kart. Najwięcej stałych klientów kupujących na kartę przychodzi do sklepu „Ziarenko” – informuje Antoni Dejko.

Jaka przyszłość?

Dlaczego mieszkańcy wybierają sklepy „Społem”? – Pracuję bardzo blisko. Można powiedzieć, że mam zaledwie kilka kroków do sklepu na ul. Kopernika, więc robię w nim zakupy – mówi Magdalena Misiak ze Świdnika. – Poza tym jest w nim w zasadzie wszystko, czego mi potrzeba.
Starsi mieszkańcy przyzwyczaili się już do sklepów. – Kiedyś to w ogóle tylko „Społem” było – śmieje się Józef Mazur ze Świdnika. – Dla mnie najważniejsze jest to, że te sklepy są blisko. Mogę sobie codziennie wyjść i kupić świeże pieczywo. Te wielkie markety to już nie dla mnie.
Mimo wielu zawirowań po 40 latach władze „Społem” wcale nie zamierzają ograniczać działalności. – Pomimo dużej konkurencji widać, że nie daliśmy się wypchnąć z rynku. Nadal jesteśmy znaczącym podmiotem gospodarczym w Świdniku. W tej chwili zatrudniamy sto osób. Mamy dobrych pracowników. Niektórzy są z nami od początku istnienia spółdzielni i uważam, że są największym naszym kapitałem. Chciałbym również podkreślić, że niemal wszyscy są zatrudnieni na podstawie umów o pracę. Tylko trzy osoby mają umowy zlecenia – dodaje prezes PSS „Społem”.
Zdaniem prezesa Dejko w spółdzielniach tkwi duży potencjał, ale pod warunkiem, że będą działać razem.
– Uważam, że jedyną rzeczą, która pozwoli spółdzielczości rozwijać się, są wspólne zakupy na szczeblu krajowym. Na razie w taki sposób kupujemy produkty własnej marki. Artykułów z logo „Społem” jest już około setki. To są produkty żywnościowe, ale również przemysłowe. One już przyjęły się na rynku, bo są dobrej jakości przy korzystnej cenie – dodaje szef PSS. (kal)

Komentarze