Wiatraki zawieszone

Wójt gminy Wyryki Andrzej Ćwirta zawiesił postępowanie administracyjne w sprawie wydania decyzji środowiskowej na budowę wiatraków. Stało się to na wniosek inwestora – Geo-Windu, który – jak widać – nie składa broni w walce o elektrownię wiatrową, choć wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że warszawska spółka stoi na przegranej pozycji.

Na początku lipca wójt gminy Wyryki wydał postanowienie o zawieszeniu postępowania w sprawie o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia polegającego na budowie farmy wiatrowej wraz z infrastrukturą towarzyszącą o maksymalnej mocy 54 MW na terenie gminy Wyryki. Mieszkańcy i wszyscy zainteresowani tematem farmy wiatrowej w tej miejscowości byli przeświadczeni, że to definitywny koniec starań warszawskiego Geo-Windu w sprawie budowy największej elektrowni wiatrowej w naszym regionie. W przekonaniu tym utwierdzał ich nie tylko wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, który nakazał wójtowi Andrzejowi Ćwircie przeprowadzenie całego postępowania od nowa, ale i nowe przepisy prawne, które w życie wejdą zapewne jeszcze w te wakacje. W ich świetle wiatraki nie będą mogły być stawiane blisko zabudowań mieszkalnych (minimalna odległość od siedzib ludzkich ma wynosić dziesięciokrotność wysokości wiatraku), a to wyklucza niemal wszystkie lokalizacje turbin w Wyrykach. Okazuje się jednak, że mimo tych przeciwności losu inwestor jeszcze nie wywiesił białej flagi.

– Na wniosek inwestora zawiesiłem postępowanie – mówi Andrzej Ćwirta. – Z tego, co wiem, przedstawiciele Geo-Wind będą skarżyć decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zawieszenie postępowania wcale nie oznacza jego zamknięcia. Możliwe będzie to na wniosek inwestora, a wygaśnie z mocy prawa po 3 latach od jego zawieszenia, gdyby w tym czasie inwestor się do nas nie zgłosił – wyjaśnia wójt.
Decyzja wydana przez wójta nie ma mocy prawnej. Gdyby inwestor nie poprosił o zawieszenie postępowania, wójt zmuszony decyzją SKO w Chełmie, a podtrzymaną przez WSA w Lublinie, musiałby rozpocząć postępowanie środowiskowe od nowa, co starania Geo-Windu o budowę elektrowni cofnęłoby o kilka lat. Spółka, zawieszając postępowanie, kupiła wprawdzie sobie nieco czasu, ale czy to wystarczy na obejście nowych przepisów, które za chwilę wejdą w życie? (bm)

Komentarze