Zablokowali wiatraki

Plany budowy elektrowni wiatrowych w powiecie chełmskim przekreślone. Nowe, restrykcyjne przepisy uniemożliwiają inwestycję. – Zostaliśmy zablokowani przez prawo – mówi Mirosław Połeć z koncernu Quadran, który planował turbiny w gminie Żmudź.

Prezydent Andrzej Duda podpisał tzw. „ustawę antywiatrakową”, zgodnie z którą turbiny można budować w odległości nie mniejszej niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka wraz z łopatami. Wiatraki, które już stoją, a nie spełniają tego kryterium, nie będą mogły być rozbudowywane, a jedynie remontowane i konserwowane. Przepisy dotyczą większych instalacji, powyżej 40 kW. Mirosław Połeć z koncernu Quadran, który planował 21 turbin w gminie Żmudź, mówi otwarcie, że nowe, restrykcyjne przepisy w praktyce blokują budowę wiatraków.

– Zostaliśmy zablokowani przez prawo, a prawa łamać nie możemy – mówi Połeć. – W przypadku Żmudzi elektrownie miały mieć 180 m wysokości, czyli ich odległość od zabudowy musiałaby sięgać 1800 metrów. To niemożliwe do spełnienia. Oznacza to, że projekt w Żmudzi, podobnie jak i wiele projektów w całym kraju, zostały nowymi przepisami zatrzymane. Zastanawiamy się, co dalej robić, ale prawda jest taka, że rozwój elektrowni wiatrowych jest zablokowany. Tam, gdzie pozwolenie na budowę zostało już wydane, inwestycje mogą być realizowane. My mamy dwie takie inwestycje, a obecnie jesteśmy na etapie przejęcia kolejnych dwóch.
Edyta Niezgoda, wójt gminy Żmudź, podchodzi do sprawy z rezerwą, bo przecież i tak nie ma na to wpływu.
– Jesteśmy na etapie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego gminy – mówi wójt Niezgoda. – Czekamy na oficjalną decyzję inwestora.
Rozgoryczeni nowymi przepisami są wójtowie gmin Kamień i Leśniowice, gdzie trwają prace nad zmianą studium zagospodarowania przestrzennego, umożliwiające budowę turbin.
– W sierpniu planowaliśmy sesję w sprawie przyjęcia studium, ale skoro ustawa wchodzi w życie, trzeba podjąć decyzję czy przerywamy prace i co dalej robić – mówi Roman Kandziora, wójt gminy Kamień. – Byłem w Holandii i tam wiatraki stoją u ludzi za stodołami. Przecież Holendrzy nie są głupi. Gdyby coś im szkodziło, nie stawialiby sobie tego obok domu. A u nas nie wolno.
Podobne stanowisko w tej sprawie ma Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice. To jedyna gmina w powiecie chełmskim, na terenie której stoją już dwa wiatraki. Plany zakładały budowę większej liczby turbin.
– Najwyżej inwestor nie zainwestuje – mówi krótko wójt Radzięciak. (mo)

Komentarze