70 lat KŁ nr 48 „Ponowa” we Włodawie

(21 października) Koło Łowieckie nr 48 „Ponowa” we Włodawie świętowało 70-lecie swojej działalności. Uroczystości zainaugurowano mszą św. w kaplicy pw. św. Huberta w Suchawie.

Mszę przy udziale chóru w intencji myśliwych, ich rodzin, bezpiecznych łowów oraz w intencji zmarłych kolegów myśliwych odprawili miejscowi duszpasterze. Po nabożeństwie uczestnicy obchodów udali się pod pomnik św. Huberta, gdzie oddano poświęcenie i zrobiono okolicznościowe zdjęcia. Cześć oficjalną i biesiadną zorganizowano w Domu Weselnym w Różance. Po wystąpieniach prezesa Koła Dariusza Korony oraz gości, szczególnie zasłużonym członkom koła nadano odznaczenia łowieckie. Złom otrzymał Tadeusz Niedźwiedzki, Złoty Medal Zasługi Łowieckiej – Lucjan Pełech, Srebrny Medal Zasługi Łowieckiej – Dariusz Korona, Andrzej Antoniszewski i Krzysztof Jakubiak. Ciekawym momentem uroczystości była prezentacja „Myśliwi z Koła na starej fotografii.” Bezpośrednio po niej wręczono noże myśliwskie i tabliczki pamiątkowe wszystkim koleżankom i kolegom oraz zaproszonym gościom. Koło dzierżawi cztery obwody łowieckie w powiecie włodawskim w gm. Włodawa, Wyryki i Hanna. Skład zarządu koła: Dariusz Korona – prezes, Lucjan Pełech – łowczy, Jerzy Filipek – wicełowczy, Andrzej Antoniszewski – sekretarz, Bernard Błaszczuk – skarbnik i Anna Jańczak.

Program reintrodukcji zająca szaraka

W okręgu chełmskim myśliwi realizują lokalny program ratowania populacji zająca szaraka. Jego cel to odbudowa miejscowej populacji i jej stabilizacja. Najistotniejszym punktem programu jest restytucja zająca szaraka prowadzona przez poszczególne koła łowieckie. Przygotowania do programu rozpoczęto w poszczególnych obwodach dużo wcześniej, zanim do łowisk trafiły pierwsze zające. Od lat trwa intensywna redukcja drapieżników. Zadanie odbudowy populacji należy oceniać jako szczególnie ważne i istotne nie tylko dla myśliwych, ale dla całego społeczeństwa i otaczającej nas przyrody. Nadrzędnym celem podjętych zadań jest zachowanie bioróżnorodności. Doceniając zaangażowanie okręgu w odbudowę populacji zająca ZG PZŁ przekazał do okręgu chełmskiego 100 zajęcy z hodowli OHZ Krośniewice. Zające 17 października trafiły do obwodów: KŁ nr 62 „Piżmak” w Nieliszu, KŁ nr 23 „Szarak” w Chełmie, KŁ nr 81 „Sarna” w Gorzkowie, KŁ nr 80 „Budowlani” w Lublinie i KŁ nr 16 „Szarak” w Krasnymstawie. (m)

Konkurs Wyżłów Wielostronnych i Myśliwskich Psów Małych Ras

Odwiecznym towarzyszem człowieka podczas polowań był pies. Wykorzystując całą gamę umiejętności czworonogów zaczęto z czasem specjalizować określone rasy do różnych rodzajów polowań. Za najbardziej wszechstronne pod względem łowieckim uważa się wyżły oraz tzw. psy myśliwskie małych ras, tj. płochacze niemieckie czy munstenlandery. I właśnie przedstawiciele tych dwóch grup psów w sobotę 14 października b.r. rywalizowali o laur zwycięzcy podczas zorganizowanego przez ZO PZŁ w Chełmie I Regionalnego Konkursu Wyżłów Wielostronnych i Psów Myśliwskich Małych Ras. Gospodarzem konkursu było Koło Łowieckie Nr 22 w Chełmie „ChTPM”, a umiejętności psów były sprawdzane podczas konkurencji polnych w okolicach m. Kamień oraz na stawach rybackich w m. Leszczany. We współzawodnictwie uczestniczyło w sumie 13 wyżłów (niemieckie, włoskie, węgierskie) oraz jeden płochacz niemiecki, które wraz ze swoimi przewodnikami (tzw. menerami) przyjechały do nas z różnych stron Polski. Pięcioosobowy zespół sędziowski, któremu przewodniczył sędzia główny – Piotr Zając, oceniał pracę psów w polu (m.in. styl pracy, współpracę z przewodnikiem, tzw. wiatr i wystawianie dzikiej zwierzyny, aport strzelonego bażanta) oraz na wodzie (np. poszukiwanie kaczek w szuwarach czy aport strzelonej kaczki). Po wielu godzinach spędzonych w łowiskach sędziowie wyłonili zwycięzców konkursu i przyznali dyplomy w sumie 10 spośród 13 wyżłów oraz płochaczowi niemieckiemu. Pierwsze miejsce zajęła suka rasy wyżeł niemiecki krótkowłosy APOKALYPSA z Dorzecza Nidy, prowadzona przez menera Tomasza Wińskiego, druga była suka rasy wyżeł węgierski krótkowłosy, prowadzona przez tego samego przewodnika, trzecia także suka – wyżeł niemiecki krótkowłosy (mener: Przemysław Konowrocki), na czwartym miejscu uplasował się wyżeł niemiecki szorstkowłosy, prowadzony przez jedynego przedstawiciela chełmskiego okręgu PZŁ – Andrzeja Tomasiaka, członka Koła Łowieckiego Nr 22 w Chełmie. Konkurs zakończył się rozdaniem dyplomów i nagród oraz myśliwską biesiadą z pieczonym dzikiem w Ośrodku Rekreacyjno-Sportowym „Pod Wiatrakiem” w Natalinie. W trakcie biesiady sędziowie, uczestnicy i zaproszeni goście zwracali uwagę na perfekcyjne przygotowanie konkursu przez organizatorów, wspaniałe warunki terenowe dla pracy psów. Tutaj należy złożyć wielkie podziękowania osobom najbardziej zaangażowanym w organizację tj. łowczemu okręgowemu w Chełmie Mirosławowi Sawickiemu, prezesowi Koła Łowieckiego nr 22 w Chełmie ChTPM Andrzejowi Makuchowi, Komisji Kynologicznej przy ORŁ w Chełmie w składzie: Krzysztof Stachniuk, Maciej Stempkowski, Zbigniew Koziński oraz myśliwym i stażystom z KŁ 22 ChTPM.
Nagrody i upominki dla wszystkich uczestników konkursu ufundowali: ZO PZŁ w Chełmie, KŁ 22 „ChTPM”, wójt gminy Kamień R. Kandziora, K. Dźwierzyński, P. Dybcio – Sklep Myśliwski Hobby w Chełmie, R. Sajur – Sklep Myśliwski w Lublinie, L. Proskura, K. Wiącek oraz myśliwi KŁ nr 22: A. Makuch, R. Stopa, K. Stachniuk, A. Mazurek, A. Przesław, M. Tkaczuk oraz M. Stempkowski.

Pierwsze polowania zbiorowe w ChTPM

Październik to czas rozpoczęcia sezonu polowań zbiorowych. W „Chełmskim Towarzystwie Prawidłowego Myślistwa”. W Kole Łowieckim nr 22 sezon polowań rozpoczęto w niedzielę, 8 października, tradycyjnie na obwodzie łowieckim nr 204. Grupa dziesięciu myśliwych zebrała się na odprawie o 8 rano przy szkole w Wólce Leszczańskiej. Zbiórkę i polowanie prowadził łowczy gospodarczy Robert Stopa. Polowano przy dobrej pogodzie do godzin popołudniowych. Wynikiem starań kolegów i prowadzącego był niewielki pokot, na który składały się: sarna, 3 lisy i bażant. Najcelniej tego dnia strzelał Mariusz, który upolował sarnę, bażanta i dwa lisy. Ostatniego lisa strzelił Józef. Gratulujemy kolegom!
Tydzień później, 15 października, odbyło się polowanie na obwodzie łowieckim nr 186. O godz. 8 rano, na parkingu przy kapliczce w Pobołowicach stawiło się dwunastu myśliwych. Odprawę jak i polowanie prowadził Mariusz Mioduchowski, który tradycyjnie przypomniał o zasadach bezpieczeństwa, wymienił też gatunki zwierzyny przeznaczonej do odstrzału. Wszyscy mieliśmy duże nadzieje związane z polowaniem w tym bardzo dobrym obwodzie łowieckim. Jednak…
Pierwszy miot – leśnictwo Podlaski, łowisko nr 1. I nic, cisza, Zbyszek widział tylko lisa, naganka widziała tropy jeleni. A przecież w tamtym roku w pędzeniu w tym samym praktycznie miejscu padły trzy okazałe łanie. Byliśmy zawiedzeni, zwłaszcza że kolejny miot, po drugiej stronie szosy, czyli w łowisku nr 16, nie przyniósł żadnych rezultatów. Widać było tylko liście spadające z drzew, kilku grzybiarzy i trzy dziki, które cofnęły się poza miot, gdy ruszyła naganka.
Na trzecie pędzenie pojechaliśmy aż na łąki kumowskie, przy granicy obwodu, na łowisko nr 14. Tu w pierwszym miocie nie widziano nic, tylko wiatr gnał po łąkach. Drugi miot w tym samym łowisku, odwracany, z długą linią flanki. Tu również cisza i spokój. Jest godzina 11 i nie padł jeszcze żaden strzał. Na końcu pędzenia zabłąkana sarna z koźlakiem przekroczyła linię myśliwych na wysokości stanowiska nr 10 i uszła cało. Wtedy też Piotr niecelnie strzelał do lisa.
Ponieważ była już pora późnego śniadania, na posiłek udaliśmy się na łowisko nr 4, w okolice wsi Wolawce. Tradycyjnie ognisko, pieczone kiełbaski dodały otuchy na kolejne godziny. Posileni, zrobiliśmy jeszcze dwa pędzenia, w których nie widziano żadnej zwierzyny, choć to ponoć bardzo dobre łowisko pod kątem zwierzyny płowej oraz lisów. Zerwał się natomiast silny i zimny wiatr, a miała być taka piękna niedziela.
Następne dwa mioty odbyliśmy w lesie w łowisku nr 2, a potem już symboliczny, ostatni na łąkach łowiska nr 8. Nie przyniosły one jednak żadnych rezultatów. Tego dnia nie było pokotu…
Wielu starszych kolegów mówiło, że październik nie jest dobrym miesiącem na polowania zbiorowe. Przy dobrej pogodzie po lasach chodzi wielu grzybiarzy, którzy chcąc nie chcąc płoszą zwierzynę. Poza tym straszą ją też spadające liście, zakłócające ciszę lasu. Dodatkowo zwierzynę grubą kuszą też nieskoszone jeszcze pola kukurydzy…
Liczymy więc na to, że kolejne zbiorówki wynagrodzą nam te niepowodzenia, przypomnę że mamy je zaplanowane co tydzień. Może też 4 listopada, na polowaniu hubertusowskim, nasz patron będzie nam darzył…
Marcin Madejski

Dodatkowe polowania zbiorowe

Realizując zadania określone przez Ministerstwo Środowiska (redukcję populacji dzika) w Kole Łowieckim nr 82 „Dubelt” w Chełmie zorganizowano dodatkowe polowania zbiorowe na dziki. Do opolowania wyznaczono tereny obwodów łowieckich szczególnie narażone na bytowanie dzików tj. wielkołanowe uprawy kukurydzy wraz z przyległymi łąkami i nieużytkami. Na zbiórce przy remizie w OSP w Barbarówce spotkali się myśliwi członkowie koła, naganiacze z psami, „podwoda” i zaproszeni goście. Łowy zgodnie z planem poprowadził Włodek Derkacz. Już pierwsze pędzenie oczeretów za Lasem Tureckim przyniosło watahę dzików, padły pierwsze strzały ale niecelne. Kolejny miot i na linii leży okazały dzik. W kolejnych pędzeniach nie widać dzików. Ostatni miot na Łęgach przeniósł kolejną pozyskaną sztukę. Na pokocie układamy dwie sztuki a organizator polowania zaprasza na królewski poczęstunek, rodzina kolegi Władka serwuje zupę gulaszową, żeberka a na deser wyśmienite pączki, same rarytasy. Słowa uznania i podziękowania za tak dobrze zorganizowane łowy. Darz Bór!