Abonament kością niezgody

Kupił na raty sprzęt diagnostyczny wraz z armaturą za ponad 31 tys. zł. Okazało się, że to za mało – musi wykupić dodatkowy abonament roczny za 12 tys. zł, by w pełni korzystać ze sprzętu. – Nikt mi o tym nie powiedział. Czuję się oszukany – mówi. Sprawę zgłosił w komendzie policji.

Chciał wejść na rynek i otworzyć firmę – pierwszą taką w powiecie chełmskim stację diagnostyczną wszystkich pojazdów. Skontaktował się z hurtownią „Niedziałek” i zainteresowany konkretnym towarem, poprosił o wycenę. Firma umówiła klienta z przedstawicielem handlowym, zajmującym się sprzedażą sprzętu.
– Przyjechał do mnie i zaprezentował produkt. Ani razu nie zająknął się, że – aby w pełni korzystać ze sprzętu – będę musiał mieć kody i wykupiony abonament. Przecież to nie są małe pieniądze – mówi rozżalony pan Paweł.

Mężczyzna był przekonany, że kwota z późniejszej wyceny (ponad 31 tys. zł netto) jest ostateczną, by wszystko działało tak, jak podczas prezentacji. Podpisał umowę i wziął sprzęt na raty. Po kilku dniach okazało się, że z wielu opcji nie może skorzystać, bo konieczne jest dodatkowo płatne oprogramowanie. Ani przedstawiciel na prezentacji, ani pracownik „Niedziałka” przy wycenie produktu i późniejszych rozmowach nie wspomnieli o dodatkowych opłatach związanych z funkcjonowaniem urządzenia. – Przedstawiciel nawet nie potrafił zrobić dokładnej wyceny. Najpierw wyliczył, że rocznie muszę zapłacić cztery, potem osiem, aż wreszcie stanęło na dwunastu tysiącach złotych – mówi oburzony mężczyzna.
Przez bezużyteczny sprzęt pan Paweł nie założył upragnionej firmy, za to na karku ciążą mu raty (których teraz nie spłaca, bo nie ma z czego). „Dialog” między sprzedawcą a klientem trwa od dłuższego czasu. Mężczyzna czuje się oszukany i kilka dni temu w Komendzie Miejskiej Policji w Chełmie złożył zawiadomienie o przestępstwie.

Prezes firmy, Krzysztof Niedziałek, zna sprawę z relacji swoich pracowników, którzy zapierają się, że przy tak długim czasie „dobijania” transakcji klient został na pewno poinformowany o wszystkich kosztach. – Zapraszam pana Pawła do biura w Lublinie, żebyśmy mogli dojść do porozumienia i wypracować korzystne rozwiązanie – mówi. (pc)