Aga Zaryan zauroczyła Lublin

Agę Zaryan okrzykniętą nową „pierwszą damą polskiego jazzu” lublinianie mogli posłuchać w Centrum Spotkania Kultur podczas koncertu promującego jej płytę „High & Low”

Agę Zaryan okrzyknięto nową „pierwszą damą polskiego jazzu”. Lublinianie podziwiali ją na scenie Centrum Spotkania Kultur podczas koncertu promującego jej nową płytę „High & Low”.


Artystkę doceniono także w Nowym Jorku, skoro w tamtejszej, legendarnej wytwórni Blue Note Records ukazują się jej albumy (w tym poprzedni „Looking, Walking, Being”). Polka weszła tam w środowisko, które szczyci się współpracą z takimi sławami jak Coltrane, Davis, czy Corea.

Od dwóch lat artystka znów mieszka w Polsce i tutaj prezentuje swój nowy, autorski materiał.

Na listopadowe koncerty Agi Zaryan zostali zaproszeni wybitni muzycy, którzy brali udział w nagraniu płyty „High & Low”. Na nowy album artystki składają się jej teksty, a autorzy kompozycji to wybitni jazzmani. Na scenie CSK usłyszeliśmy zarówno te najnowsze kompozycje, jak utwory z wcześniejszego repertuaru.

Na scenie towarzyszyli jej:Michał Tokaj (instrumenty klawiszowe) oraz Sławomir Kurkiewicz (gitara basowa) oraz Czech – David Dorużka (gitary) i Portugalczyk Pedro Segundo (instrumenty perkusyjne).

– Zaśpiewam ten utwór jako obywatelka Polski, która ma swoje poglądy. Wyrażam je przez muzykę, bo tym się zajmuję. Ta sytuacja dotyka mnie, martwi, a nawet złości, jednak nie chciałabym tą swoją oceną nikogo urazić – skromnie stwierdziła artystka. Jej „A story from a tram. Listen, little man” to szczególny song, inspirowany podróżą po Warszawie tramwajem, w którym słyszy rozmowy na temat swojej ojczyzny. Słyszy o tzw. lepszym kraju, gdzie władzę dzierży jedna osoba, która formatuje ludzkie umysły.

W jej utworze jest nim tytułowy mały człowiek…, który przeżył wielką osobistą stratę, a teraz wykorzystuje politykę by załatwiać swoje interesy. Słyszymy, że oto kraj powstał z kolan, a ludzie dostali ekstra-pieniądze by dzieci miały co jeść, że słuchają Radia Maryja, lecz pod wpływem partii odwracają się od obcokrajowców. Choć prezydent jest przystojny, choć uważa się za niezłomnego, to jego szef z kotem i tak ma zawsze rację – głosi tekst.

Na koniec Aga zwróciła się wprost do prezesa: „Słuchaj człowieczku! Droga, którą obrałeś, nie prowadzi cię na tron… Polska to miejsce dla wszystkich. Nie potrzebujemy, by ktoś mówił nam, co robić… Czy musimy być mu tacy posłuszni? Ręce precz od przekonań, od konstytucji. Chcemy wolności sztuki, być wolni! – kończy artystka.

Utwór jest szorstki, ma ostre podbicie rockowe, wojownicze, nacechowane buntem. Nie dziwi, że poruszył widownię. Długo nie milkły okrzyki, owacje. – Oby ta piosenka była aktualna jak najkrócej – skomentowała to ożywienie wokalistka.

Nie obyło się bez bisu. Jak łatwo się domyślić, ponownie zabrzmiał ów tramwajowy song, który tak zelektryzował publiczność.

– Aga ma fantastyczny głos i niesamowitą lekkość emisji, śpiewa wirtuozersko, ale co by zrobiła bez tak świetnego kwartetu swoich asów? Poza śpiewem zrobiła wrażenie kobiety o wielkiej kulturze osobistej, mądrej, z klasą – słychać było po koncercie.

Marek Rybołowicz