Alarm bombowy u stolarza

Pilna interwencja służb, natychmiastowa ewakuacja i zagrożenie wybuchem. Chełmski producent mebli drewnianych odebrał e-mail z informacją o podłożonym na terenie firmy ładunku wybuchowym.

To był naprawdę burzliwy poniedziałek. 3 sierpnia, przed południem na ulicę Antonin na obrzeżach miasta pędziły na sygnale ciężkie wozy strażackie, a zaraz po nich policyjne radiowozy. W pogotowiu czekali też ratownicy medyczni. Powód? Ktoś wysłał na skrzynkę pocztową właściciela zakładu stolarskiego informację o ładunku wybuchowym, podłożonym na terenie przedsiębiorstwa.

Jeszcze przed przybyciem policji strażacy ewakuowali ludzi z terenu firmy oraz sąsiednich posesji. Przeszukano wszystkie pomieszczenia, jednak nie znaleziono żadnych niebezpiecznych materiałów. Alarm bombowy okazał się głupim żartem.

– Będzie prowadzone postępowanie w tej sprawie – zapowiada kom. Ewa Czyż, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Mundurowi przypominają i przestrzegają: za celowe i fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu można trafić za kratki nawet na 8 lat. (pc)