Alarmy w szpitalu i Kamenie

W poniedziałkowe popołudnie wozy strażackie mknęły do chełmskiego szpitala i do hotelu „Kamena”, gdzie uruchomiły się czujki przeciwpożarowe. Na szczęście alarmy były fałszywe.

W systemy sygnalizacji pożarowej, czyli instalacje wykrywające zagrożenie pożarowe i alarmujące o nich, wyposażonych jest wiele urzędów, instytucji, kościołów, prywatnych budynków w Chełmie. Urządzenia te w niektórych budynkach muszą być – zgodnie z przepisami – połączone z Komendą Miejską PSP w Chełmie. Takim monitoringiem pożarowym objętych jest 26 obiektów w mieście, w tym m.in. Biblioteka Publiczna, Muzeum Ziemi Chełmskiej, Chełmski Dom Kultury, Sąd Rejonowy, „Tesco”, „Kaufland”, „Castorama”, a także chełmski szpital i Hotel „Kamena”.

W tych dwóch ostatnich budynkach w ubiegły poniedziałek włączyły się alarmy przeciwpożarowe (czujki uruchamiają się np., gdy ktoś zapali papierosa tam, gdzie to niedozwolone), stawiając w stan gotowości chełmskich strażaków. Alarmy w obu budynkach włączyły się w tym samym czasie – po godzinie 13 – i wtedy w mieście rozbrzmiały syreny wozów strażackich, które już mknęły na akcje. Zgodnie z procedurami zarówno do „Kameny”, jak i do szpitala wysłano po dwa zastępy straży pożarnych.

Ale w międzyczasie okazało się, że w obu przypadkach były to fałszywe alarmy. Tak, czy inaczej zgodnie z procedurami, na miejsca dojechało po jednym wozie strażackim, aby sprawdzić sytuację. W przypadku hotelu „Kamena” okazało się, że „czujki” uruchomiły się pod wpływem pary wodnej z czajnika. (mo)