Ale urwał!

Dwa auta, tego samego dnia, wypadły z zakrętu i lądowały na posesji przy ul. Chuteckiej w Sawinie. Zniszczyły ogrodzenie, część podwórka a po drodze niemal staranowały krzyż. Święty Krzysztof chyba miał oko na „rajdowców”, bo żadnemu z nich nic się nie stało.

Do tych niecodziennych wypadków doszło w poniedziałek (30 września). Pierwsze auto wbiło się w ogrodzenie wczesnym rankiem. Kierowca pędził do Sawina od strony Chutcza. Na łuku jezdni, tuż za strzelnicą, stracił panowanie nad autem i zjechał z asfaltu. Poboczem przejechał kilkadziesiąt metrów i zatrzymał się dopiero po staranowaniu ogrodzenia pierwszego z szeregowców stojących wzdłuż ulicy Chuteckiej.

Gdy właścicielom udało się już ogarnąć bałagan, a młody rajdowiec wywlókł swoje auto z trawnika, poprawkę dał drugi kierowca. Też pędził od strony Chutcza i tak samo jak poprzednika ściągnęło go z ulicy.

Na domiar złego kierowca o mały włos nie roztrzaskał stojącego obok posesji przydrożnego krzyża. Zniszczył kilka tuj i metalowe ogrodzenie krzyża zanim wpadł na podwórko. Na szczęście ani kierowcom, ani mieszkańcom domu nic się nie stało. A ogrodzenie krzyża, chyba w ramach pokuty, zostało szybko naprawione. (reb)