Ani wyjazdu, ani wjazdu…

Ktoś nie pomyślał. Mieszkańcy ul. Rejowieckiej, przez trwającą przebudowę drogi, nie mogą wyjechać ze swoich posesji, ani na nie wjechać. Jak sami mówią, można było wykonać tymczasowe prowizoryczne podjazdy, ale najwyraźniej drogowcom nie przyszło to do głowy…

– Jak to możliwe, by odciąć ludzi od świata?! – zastanawia się pan Marek. – Moja mama mieszka przy ul. Rejowieckiej, gdzie od kilku miesięcy trwa przebudowa drogi. W ubiegłym tygodniu chciałem przyjechać do niej z zakupami i nie mogłem wjechać na posesję. Rozumiem, że inwestycja jest ważna, że są utrudnienia, ale bez przesady! Jak mieszkańcy mają wyjechać i wjechać na posesje, skoro podjazdy zostały rozkopane? Wystarczyło pomyśleć i przed każdą bramą urządzić tymczasowy, prowizoryczny wjazd.

Pan Marek twierdzi, że mieszkańcy, którzy zdążyli wyjechać z posesji, ale nie mieli już możliwości powrotu, samochody muszą zostawić na sąsiednich okolicznych uliczkach. – Nie po to mamy swoje działki, by parkować na ulicach. Nie wiadomo czy w nocy ktoś specjalnie nie porysuje karoserii albo nie włamie się do auta? – denerwuje się nasz czytelnik.

Niestety, na ten temat nie udało się nam z nikim porozmawiać, ani z generalnym wykonawcą, ani też z urzędnikami chełmskiego magistratu. Do sprawy wrócimy za tydzień.(s)