Aresztujcie go wreszcie!

Sąsiedzi nie chcą czekać, aż sąd wyda wyrok w sprawie eksmisji Radosława Cz. z lokalu przy ulicy Partyzantów 6. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. – Ktoś powinien go zamknąć za niszczenie naszego życia – mówią. W ubiegłym tygodniu, tylko w ciągu jednej doby, były 3 interwencje policji i 1 pogotowia ratunkowego.

33-letni Radosław Cz. zatruwa życie sąsiadów od września 2015. Wtedy to otrzymał mieszkanie komunalne w kamienicy przy ul. Partyzantów 6. Lokum zamienił w rozpadającą się melinę, a wędrówki kolegów-alkoholików są tu na porządku dziennym. Ci śpią na klatce, sikają (i nie tylko…) gdzie popadnie i wymiotują przed wycieraczkami innych lokatorów. Potrafią w środku nocy, pijani w sztok, dobijać się do mieszkań, straszyć dzieci i żądać pieniędzy czy papierosów. Po wielu interwencjach umęczonych sąsiadów, miasto wystąpiło wreszcie do sądu o eksmisję Cz. Wydawałoby się, że sprawa jest zamknięta, ale wydarzenia z ostatniego tygodnia potwierdzają, że gehenna mieszkańców kamienicy trwa.

W czwartek (25 sierpnia) w środku nocy policja przyjeżdżała dwukrotnie. Po bójce z mieszkania, z hukiem, wyrzucona została trzydziestokilkuletnia pijana znajoma mężczyzny. Kobieta waliła pięścią, kopała w drzwi i darła się w niebogłosy. Było z nią kilkuletnie dziecko… Tego samego dnia (ok. godz. 18) patrol interweniował po raz trzeci, a godzinę później karetka pogotowia zabrała jednego z biesiadników z urazem głowy. Po „gorącym” czwartku sąsiedzi postanowili nie czekać dłużej. Złożyli skargę na uciążliwego lokatora w urzędzie miasta, PUM-ie i MOPR-ze. O pomoc zamierzali prosić nawet poseł Beatę Mazurek. Są zdania, że miasto nie powinno „sponsorować pijackiej meliny”, a jak najszybciej – nie czekając na wyrok sądu – pozbyć się 33-latka. Zanim dojdzie do tragedii. – Za to, że zamienił nasze życie w piekło, policja powinna go zamknąć – mówią.
– Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Teraz to miasto jest stroną w sprawie. Wniosek do sądu o eksmisję został złożony. 13 października ma się odbyć pierwsza rozprawa. Wszystko musi się odbywać zgodnie z procedurą administracyjną – tłumaczy Marian Tywoniuk, prezes PUM.
Bez wyroku nikt nie może nikogo wyrzucić na bruk. Mieszkańcy zgłosili jednak sprawę dzielnicowemu (MOPR również obiecał interwencję w komendzie). Pozostaje mieć nadzieje, że policja zadecyduje o wszczęciu postępowania, a prokuratura obejmie nadzór nad sprawą i złoży wniosek o areszt dla Cz. (pc)