Bałagan w gminnej spółce

Były prezes gminnego Przedsiębiorstwa Usługowo-Produkcyjnego w Dubience, a ostatnio zatrudniony na stanowisku dyspozytora – magazyniera Janusz Kański i główna księgowa spółki zostali dyscyplinarnie zwolnieni z pracy po tym, jak nowy prezes PUP, Marcin Grel odkrył szereg nieprawidłowości…

Janusz Kański przez blisko 20 lat pełnił funkcję prezesa Przedsiębiorstwa Usługowo-Produkcyjnego w Dubience. Przez kilka kadencji był również radnym powiatu chełmskiego. Po tym, jak ubiegłoroczne wybory na wójta gminy po raz pierwszy wygrała Krystyna Deniusz-Rosiak, Kańskiego na początku br. odwołano z funkcji, ale pracy nie stracił. Został dyspozytorem – magazynierem w spółce. Zmienił się też skład rady nadzorczej PUP. Stanowiska utracili Alicja Stępkowska, Wacław Cichosz i Andrzej Skóra. Z kolei w nowej radzie znaleźli się sami prawnicy: Tadeusz Paszko, Henryka Starościc i Alicja Jasińska. Kańskiego na fotelu prezesa tymczasowo zastąpił Adam Janiuk. Od 2 maja gminną spółką kieruje już Marcin Grel, przez ostatnie lata wicedyrektor, a później dyrektor Wydziału Promocji, Rozwoju i Współpracy z Zagranicą w chełmskim magistracie. Grel wygrał konkurs na prezesa. Był jedynym kandydatem.

Przedsiębiorstwo Usługowo-Produkcyjne w Dubience zajmuje się usługami komunalnymi. Ma umowę z gminą na odbiór odpadów, zaopatruje mieszkańców i lokalne instytucje w wodę, odprowadza ścieki, zarządza gminną ciepłownią, cmentarzem i prowadzi usługi rolnicze, np. koszenie zboża czy łąk.

Marcin Grel, po objęciu funkcji prezesa gminnej spółki, najpierw zapoznał się z dokumentacją finansową z ostatnich lat. Tym bardziej, że PUP w 2017 roku poniósł stratę w wysokości ok. 15 tys. zł, a za kolejny rok już ponad 90 tys. zł.

– Ta kwota wynikała ze sprawozdania finansowego – twierdzi Grel. – Przyszedłem do firmy z programem naprawczym, obejmującym m.in. zakupy sprzętu, by świadczyć więcej usług i wyjść z ofertą na zewnątrz, ale do tego potrzebny był nam kredyt. Musimy kupić koparkę, porządny samochód do wywozu śmieci, kosiarki, jednym słowem usprawnić pracę. Zakupiona za 13 000 zł kosiarka do koszenia poboczy przy drogach zwróciła się po jednym miesiącu pracy.

Gdy nowy prezes zaczął szczegółowo analizować dokumentację finansową, zauważył, że na stanie firmy jest słoma, którą spółka skupuje od rolników i wykorzystuje do spalania w ciepłowni. To co zostanie, PUP potem odsprzedaje.

– Sęk w tym, że w magazynie nie było ani jednej beli. Najprawdopodobniej źle była naliczana jej sprzedaż, bo do wartości dodawano inne koszty i nieprawidłowo księgowano. Takie metody stosowano od 2007 roku. W ten sposób poprzednik chyba starał się wykazać większy majątek spółki – wyjaśnia M. Grel.

Z tego też powodu strata PUP obecnie wynosi już 226 tys. zł. Jak twierdzi Grel, były wieloletni prezes, który znajduje się w wieku ochronnym, nie umiał wyjaśnić, jak to się stało, że zgodnie z dokumentacją słoma powinna być w magazynie, a faktycznie jej tam nie ma. – Księgowa z kolei tłumaczyła, że przy księgowaniu mogły jej przytrafić się pomyłki – mówi prezes.

Rada nadzorcza, podsumowując 2018 rok, postanowiła nie udzielić Kańskiemu absolutorium. Taką samą uchwałę podjęło Walne Zgromadzenie. Biorąc pod uwagę decyzje rady oraz inne nieprawidłowości w spółce prezes Grel w ostatnich dniach czerwca zwolnił dyscyplinarnie zarówno swojego poprzednika, jak i główną księgową, która jeszcze w maju br. dostała trzymiesięczne wypowiedzenie.

– Pan Kański będąc wieloletnim prezesem spółki naraził ją na duże straty i to zadecydowało o jego zwolnieniu – mówi Grel. – Decyzja o dyscyplinarnym zwolnieniu go z pracy została skonsultowana z prawnikami. Mimo że w ostatnim czasie pracował jako magazynier, pracodawca ma miesiąc na to, by wyciągnąć konsekwencje w stosunku do pracownika, jeśli stwierdzi nieprawidłowości. Podobna sytuacja jest z główną księgową. W dalszym ciągu analizujemy dokumenty, zastanawiamy się, czy pewnych spraw nie powinna wyjaśnić prokuratura, bo przez ostatnie lata w spółce był prawdziwy bałagan, nikt nad nią nie panował – mówi nowy prezes PUP w Dubience.

Do sprawy wrócimy. (s)