„Baobab” poszedł w zapomnienie?

Pień „Baobabu” już piąty rok niszczeje na skwerze przed Galerią Labirynt

Radny Stanisław Brzozowski pyta o dalsze losy próchniejącego pod siedzibą Galerii Labirynt pnia, będącego pozostałością po wyciętej z placu Litewskiego topoli czarnej popularnie nazywanej przez mieszkańców „Baobabem”. Choć miał posłużyć on do upamiętnienia legendarnego lubelskiego drzewa, to na razie jedynie wygenerował pokaźne koszty.

– Podobno miał być wykorzystany do działań artystycznych? W związku z tym chciałbym wiedzieć, czy był złożony jakiś projekt? Jeżeli tak, to przez kogo? Czy wydatkowano już na realizację jakieś pieniądze? Od czasu przebudowy placu mija już kilka lat, a o ile ja się znam na rzeczy, to ten rodzaj drewna nie należy do najtrwalszych, więc leżąc pod gołym niebem, jest narażony na zmienne i niekorzystne warunki atmosferyczne. Grzyby i fauna żyjąca w drzewie na pewno nie próżnują – pisze w swojej interpelacji do prezydenta Lublina Stanisław Brzozowski (radny niezrzeszony).

Chociaż Ratusz nie udzielił jeszcze radnemu odpowiedzi, to udało nam się dowiedzieć nieco więcej w kwestii losów pnia popularnego „Baobabu”. Już przy projektowaniu modernizacji placu Litewskiego, która miała miejsce w latach 2016-2017 pojawił się pomysł, by po stojącej na nim charakterystycznej, ale spróchniałej i zagrażającej bezpieczeństwu przechodniów topolę, pozostawić pamiątkę. Pień drzewa po jego usunięciu trafił więc na plac przed Galerią Labirynt przy skrzyżowaniu ul. Popiełuszki z ul. Poniatowskiego i miał zostać wykorzystany do dalszych działań artystycznych.

Miasto zwróciło się w tej sprawie do Mirosława Bałki, wybitnego rzeźbiarza i jednego z najbardziej rozpoznawalnych na świecie polskich artystów. Mistrz podjął się wyzwania. Pierwsze efekty jego pracy miały być znane jesienią 2017 roku, ale prace opóźniły się z dwóch powodów. Po pierwsze sam artysta, wielokrotnie zmieniał swoją wizję pracy, a po drugie Galeria Labirynt miała problem z uzyskaniem na to zadanie zakładanego dofinansowania z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ostatecznie dotację, w wysokości 100 tys. zł, udało się pozyskać dopiero pod koniec 2018 roku, ale w międzyczasie pojawił się kolejny problem – w 2018 roku pień został podpalony przez nieustalonych wandali.

Na szczęście zniszczenia nie były na tyle duże, by unicestwić plany jego artystycznego wykorzystania. M. Bałka przedstawił swoją ostateczną wizję jego zagospodarowania pod nazwą „Drzewo pamięci” – w prostopadłościanie odlanym z betonu o podstawie 100 cm x 100 cm i wysokości 700 cm pełniącym rolę „sarkofagu” miałyby się znaleźć pozostałości drzewa. Tak przygotowana rzeźba miałaby stanąć na placu przed Galerią Labirynt, który docelowo miał być przekształcony w zielony skwer. Całość prac miała zostać wykonana do września 2019 roku, a ich koszt szacowano na ok. 100 tys. zł.

Do tej pory urzędnicy nie ogłosili jednak przetargu na realizację ustalonego trzy lata temu zamierzenia i nigdy nie wpisali go do miejskiego budżetu, tłumacząc to coraz trudniejszą sytuacją finansową i pilniejszymi wydatkami. Funduszy na sfinalizowanie projektu nie ma również w projekcie budżetu na 2023 rok, a pochłonął on już 150 tys. zł. W tej cenie Mirosław Bałka zrealizował projekt artystyczny oraz projekt techniczny rzeźby pod nazwą „Drzewo Pamięci” wraz z przeniesieniem autorskich praw majątkowych, na podstawie umowy zawartej z Galerią Labirynt. W kwocie tej 100 tys. zł stanowiła dotacja z MKiDN, a pozostałe 50 tys. zł było dotacją celową udzieloną Galerii przez Gminę Lublin.

Marek Kościuk