Będzie powtórka sprzed roku?

W ubiegłym roku na rasie Marszu Równości stanęła kontrmanifestacja. Doszło do zamieszek. Czy w tym roku dojdzie do powtórki?

28 września po raz drugi ulicami Lublina ma przejść marsz równości. Wydarzenie zostało już zgłoszone do lubelskiego ratusza. Sprzeciwiają mu się przedstawiciele środowisk konserwatywnych, ciągle zbierają podpisy pod petycją do prezydenta Żuka o zakazanie organizacji marszu. Prezydent, który przed rokiem zakazał marszu, ale jego decyzję uchylił sąd, znów jest w kropce. Jakie tym razem zajmie stanowisko?

– Razem pokażemy, że bycie gejem, lesbijką to nie jest nic wstydliwego. Razem pokażemy, że w byciu osobą LGBT absolutnie nie ma nic złego i nie ma się czym zarazić. 28 września to także wielka promocja homoseksualizmu, która odbędzie się w Lublinie, w województwie, które jest wolne od ideologii LGBT – ironizował w ubiegłym tygodniu Bartosz Staszewski, organizator wydarzenia, ogłaszając jego datę. Marsz został już zgłoszony w lubelskim ratuszu. – Pokazujemy, że jesteśmy zwykłymi ludźmi, ale nie jesteśmy traktowani na równych zasadach, odmawia się nam tego prawa do małżeństwa, odmawia się nam prawa do adopcji – dodał B. Staszewski.

Tegoroczny marsz ma się rozpocząć na placu Zamkowym, przejść przez rondo Dmowskiego, ul. Walecznych, ul. Unicką, ul. Jaczewskiego, ul. Prusa, ul. 3 Maja, ul. Krakowskie Przedmieście i dotrzeć pod CSK. Organizatorzy spodziewają się około 2-3 tysięcy uczestników (w ubiegłorocznym marszu wzięło udział około 1,5 tys. osób). Na początku planowane jest odegranie polskiego hymnu. – Jesteśmy Polkami, Polakami, w innych marszach takie sytuacje już miały miejsce, że ten hymn był odśpiewywany, postanowiliśmy, że nie będziemy gorsi i pokażemy swoje przywiązanie do kraju – wyjaśnił B. Staszewski, przyznając, że „marsz będzie wydarzeniem podwyższonego ryzyka”.

W ubiegłym roku równolegle z marszem odbyła się kontrmanifestacja. Doszło do zamieszek, a policja zatrzymała około 20 osób. Kilka dni przed wydarzeniem prezydent Krzysztof Żuk zakazał jego organizacji, powołując się na względy bezpieczeństwa. Organizatorzy złożyli odwołanie do Sądu Okręgowego w Lublinie, który podtrzymał decyzję prezydenta. Organizatorzy złożyli kolejne odwołanie, tym razem do Sądu Apelacyjnego, który zezwolił na organizację marszu oraz kontrmanifestacji. W tym roku możliwy jest podobny scenariusz.

B. Staszewski przekonuje, że data tegorocznego marszu nie ma związku z zaplanowanymi na 13 października wyborami parlamentarnymi. – Datę (marszu – aut.) znaliśmy od stycznia, nie ma ona nic wspólnego z wyborami, bo wtedy, kiedy my ją wybieraliśmy, tej daty (wyborów – aut.) po prostu nie znano – przekonywał B. Staszewski. Czy w wydarzeniu wezmą udział lewicowi politycy, np. Robert Biedroń albo Włodzimierz Czarzasty? – Nie widzimy tutaj miejsca na to, żeby zapraszać polityków, natomiast ich obecności na pewno pomoże nam w zwiększeniu tego bezpieczeństwa, bo pierwsza rzecz, o którą pyta nas policja, to czy będą jacyś politycy – powiedział B. Staszewski.

Organizacji marszu sprzeciwiają się przedstawiciele środowisk konserwatywnych. Tomasz Pitucha, miejski radny Prawa i Sprawiedliwości, nie wierzy w apolityczność środowiska LGBT. – Jestem przekonany, że termin marszu ma związek z wyborami parlamentarnymi. W ubiegłym roku marsz odbywał się tuż przed wyborami (samorządowymi – aut.). Mówiłem to już przed wakacjami, że środowisko LGBT czeka na ogłoszenie terminu wyborów. Marsz nie został zgłoszony wcześniej, bo nie było terminu wyborów – uważa radny Pitucha.

– Chciałbym, aby traktować równoważnie te stwierdzenia, żeby nie absolutyzować twierdzeń jednej strony, czyli LGBT. Jeżeli będziemy wspierać zdanie środowiska LGBT, to może być niedługo tak jak na zachodzie, że białe rodziny z dziećmi, tym bardziej katolickie, będą prześladowane. Dopóki możemy, to się przed tym brońmy w sposób cywilizowany, pokojowy – dodał. Radny potępił również akty agresji, do których doszło w ubiegłym roku.

Radny uważa, że marsz jest „bezpośrednim zagrożeniem dla społeczeństwa, dla naszych rodzin, szczególnie dla dzieci i młodzieży”. – Musimy konsekwentnie zabiegać o to, aby dobro rodzin, dobro naszego społeczeństwa było chronione. Powodem naszego działania nie jest nienawiść – przekonywał T. Pitucha, powołując się na jeden z zapisów konstytucji RP, głoszący, że „każdy obywatel ma prawo domagać się ochrony dzieci i młodzieży przed demoralizacją”.

– Mamy w tej chwili ponad 6 tysięcy podpisów pod apelem do prezydenta Żuka, aby wydał zakaz marszu – przyznał radny, przypominając, że w trakcie marszów równości odbywających się w innych miastach dochodziło do profanacji symboli religijnych. Zbiórka podpisów będzie kontynuowana na Krakowskim Przedmieściu od poniedziałku, 2 września i potrwa do niedzieli, 8 września. – Prezydent powinien zakazać marszu, a my będziemy starali się wykazać, jako strona społeczna, przystępując do tego (ewentualnego – przyp. aut.) procesu, że sąd powinien utrzymać ten zakaz w mocy – zapowiedział radny.

Grzegorz Rekiel