Bezkarna wyborcza samowolka

Bez wiedzy i zgody właściciela na ogrodzeniu posesji w centrum Chełma zawisły dwa olbrzymie banery jednego z kandydatów na prezydenta RP. Kto je powiesił, nie wiadomo, a przynajmniej nie była w stanie ustalić tego chełmska policja, która pouczyła chełmianina, że sam może skierować do sądu wniosek o ukaranie sprawcy. Tylko kogo? Zresztą nie o karanie kogokolwiek chodzi naszemu czytelnikowi.

– Jestem przedsiębiorcą, nie angażuję się w politykę i nie chcę być kojarzony z żadną opcją polityczną, bo to w biznesie nie pomaga. Tymczasem jakiś czas temu zadzwonił do mnie znajomy zdziwiony, że włączyłem się w kampanię wyborczą. W pierwszej chwili nie wiedziałem, o co mu chodzi, ale okazało się, że na ogrodzeniu należącej do mnie działki zobaczył banery wyborcze jednego z kandydatów – opowiada nasz czytelnik.

– Pojechałem na miejsce i faktycznie na płocie, bez mojej zgody i wiedzy, ktoś powiesił wyborcze plakaty. W pierwszej chwili zdenerwowałem się i chciałem je zerwać, ale zreflektowałem się, że przez to jeszcze sam popadnę w kłopoty, bo usuwanie materiałów wyborczych jest przecież karalne. Zostawić? Ze wspomnianych względów na to też nie mogłem pozwolić. Poza tym, kto będzie odpowiadał, jeśli ktoś zniszczy te banery? W pierwszej kolejności ja jako właściciel posesji, choć na co dzień tu nie mieszkam.

Chełmianin chciał dowiedzieć się o sposób rozwiązania problemu w delegaturze Krajowego Biura Wyborczego, ale nie zdołał się tam dodzwonić. Z kolei w ratuszu i straży miejskiej usłyszał, że „to nie leży w ich gestii”, ale może powinien zgłosić sprawę na policję. Nasz czytelnik tak też uczynił. Zdjął banery i z zawiadomieniem, że ktoś powiesił je nielegalnie, zgłosił się na policję, a zgodnie z art. 495 par. 1 Kodeksu wyborczego rozwieszanie materiałów na ogrodzeniach prywatnych posesji bez zgody i wbrew woli ich właścicieli jest karane grzywną.

W ubiegłym tygodniu dostał z policji pismo, które zdumiało go nie mniej niż samo powieszenie bez jego zgody wyborczych banerów. Dowiedział się bowiem, że „przeprowadzone czynności wyjaśniające nie dostarczyły podstaw do skierowania wniosku o ukaranie w sprawie umieszczenia banerów wyborczych (…) bez zgody właściciela posesji (…) ze względu na to, że sprawca nie został wykryty”.

Jednocześnie w piśmie poinformowano go, iż sprawa pozostaje w zainteresowaniu funkcjonariuszy KMP w Chełmie i pouczono, że jako pokrzywdzonemu przysługuje mu prawo do samodzielnego wniesienia do sądu wniosku o ukaranie jako oskarżycielowi posiłkowemu.

Kogo jednak ścigać, skoro nawet policji nie udało się ustalić sprawców, choć tak naprawdę przeciętnemu obywatelowi wydaje się to niezbyt skomplikowane. Co ciekawe, gdyby zgłaszający chciał sprawdzić, jakie czynności wykonali policjanci w celu ustalenia sprawcy i jakie dowody zgromadzili, owszem, może się dowiedzieć, ale – zgodnie z przepisami kodeksu wykroczeń – musi zapłacić za wykonanie kopii tych materiałów. – Nawet nie chcę wiedzieć, jaka to kwota. Po prostu opadły mi ręce – kwituje całą sprawę nasz czytelnik. (pc)