Biedny jak emeryt

Aż trudno w to uwierzyć, ale żyją wśród nas starsi ludzie, których emerytura nie przekracza stu złotych. Rekordzistka natomiast musi się zadowolić świadczeniem w wysokości
2 zł 12 gr.

Minimalna emerytura wynosi obecnie 1 000 zł brutto. Na rękę to ok. 854 zł na miesiąc. Aby ją otrzymać, należy spełnić dwa warunki: osiągnąć wiek emerytalny oraz udokumentować staż pracy: 25 lat w przypadku mężczyzn i 22 lata w przypadku kobiet. Wliczany jest do tego zarówno czas, gdy pracowaliśmy i opłacaliśmy składki, ale i tzw. okresy nieskładkowe liczące się do emerytury, czyli m.in. studia czy urlopy macierzyńskie.
– Osobom, które takiego stażu nie mają, nie podwyższa się emerytury do gwarantowanego minimum. Pobierają więc taką emeryturę, jaka wynika z odprowadzonych przez nich składek emerytalnych, nawet jeśli okaże się, że wynosi ona kilkadziesiąt złotych – mówi Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim.
Okazuje się, że osób, którym na starość przychodzi żyć na skraju ubóstwa, jest niepokojąco dużo. Z ponad 75 tys. osób pobierających emeryturę z Oddziału ZUS w Biłgoraju (któremu podlegają chełmski inspektorat i biura terenowe we Włodawie i Krasnymstawie) 8,3 tys. osób ma emeryturę minimalną lub niższą. A to oznacza, że więcej niż co dziesiąty emeryt w naszym regionie żyje za 854 zł lub mniej miesięcznie. Rekordzistką jest kobieta, która oszczędzała w ZUS przez krótki okres i odprowadzała bardzo niskie składki. Co miesiąc na jej konto trafia 2,12 zł.

Będzie tylko gorzej?

Skala emerytur niższych od minimalnych rośnie w Polsce w zastraszającym tempie. W ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła ponad dwukrotnie: z 23 tys. do 76 tys.
Skąd ten skok? Rośnie grupa tych, którzy ani nie odłożyli odpowiedniej sumy, ani nie mają odpowiedniego stażu pracy, by uzyskać minimalne świadczenie. I wcale nie mowa tu o obibokach, którym nie chciało się pracować, ale o ludziach, którym nie było dane pracować na umowę o pracę.
– Pracodawcy zmuszają nas do pracy na „śmieciówkach” i mają w nosie to, co czeka nas na starość. A kiedy słyszę, że skoro zgodziłem się na taką formę zatrudnienia, to powinienem sobie odkładać, to krew się we mnie gotuje. Bo niby z czego mam zaoszczędzić, jeśli ta pensja ledwo wystarcza na codzienne życie?! – bulwersuje się pan Andrzej.
I nie tylko on. Z szacunkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że liczba osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych – dla których umowa zlecenie lub o dzieło jest jedynym źródłem dochodu – sięgnęła w Polsce 1,3 mln. (mg)