Biogazownia w Turowcu

We wrześniu br. ma ruszyć budowa pierwszej w powiecie chełmskim biogazowni. Powstanie ona w Turowcu w gm. Wojsławice, a za całym przedsięwzięciem stoją Litwini. Na początku firma zatrudni pięć osób. Władze gminy szacują, że dochody z podatku od nieruchomości wzrosną o około 20-30 tys. zł, ale mieszkańcy gminy boją się smrodu z instalacji.

Za kilka tygodni litewska firma Modus Energy oraz spółka z grupy kapitałowej Green Genius rozpocznie budowę biogazowni w Turowcu w gm. Wojsławice. Litwini zapewniają, że inwestycja nie będzie miała żadnego szkodliwego wpływu na środowisko naturalne i nie będzie emitować nieprzyjemnych zapachów.

W minionym roku grupa rolników i samorządowców z gminy Wojsławice wybrała się na Litwę sprawdzić, jak funkcjonuje biogazownia, jaka ma zostać wybudowana w Turowcu. Inwestycja miała ruszyć w marcu br., ale z różnych względów rozpoczęcie budowy przesunęło się o kilka miesięcy. – Zasadniczym celem biogazowni będzie produkcja energii z surowców naturalnych – przekonuje wójt gminy Wojsławice Henryk Gołębiowski.

Biogazownia w Turowcu będzie pierwszą w Polsce realizowaną przez litewskie firmy. Planują one w kolejnych latach wybudować jeszcze 15 biogazowni w różnych regionach naszego kraju. Ta w Turowcu ma mieć charakter wzorcowy i będą ją odwiedzać osoby z różnych miejscowości, w których są planowane nowe lokalizacje.

Inwestorzy zapewniają, że nowoczesny proces technologiczny, polegający na obiegu zamkniętym, zastosowany w biogazowni ma nie stwarzać żadnych problemów zapachowych, ani nie mieć szkodliwego wpływu na środowisko naturalne – twierdzi wójt.

Jedną z korzyści ma być możliwość przekazywania do biogazowni substratów pochodzenia rolniczego oraz pozyskania z biogazowni naturalnego organicznego nawozu. Dodatkową korzyścią z funkcjonowania biogazowni w rejonie jest możliwość przetwarzania wszelkich organicznych odpadów, które mogą być uciążliwe dla rolników.

– Korzyści dla gminy Wojsławice z powstania biogazowni to wpływy z tytułu podatku od nieruchomości, które wyniosą między 20 a 30 tys. zł rocznie oraz zatrudnienie pracowników – mówi wójt. – Na początku ma to być pięć osób, docelowo o kilka więcej. Ponadto Litwini na etapie budowy chcą współdziałać z lokalnymi przedsiębiorcami budowlanymi z różnych branż, a w czasie eksploatacji biogazowni rozwinie się sieć współpracy z miejscowymi rolnikami i przedsiębiorcami. Po naszej wizycie na Litwie jesteśmy przekonani, że biogazownia nie będzie uciążliwa dla mieszkańców. Ponadto tego typu działalność wpisuje się w strategię rozwoju gminy Wojsławice.

Niestety, doświadczenia z biogazowi w innych miejscach kraju pokazują, że zwykle tak różowo nie jest, a uciążliwości dla okolicy przyćmiewają korzyści. Biogazownie pokazowe nie śmierdzą, ale jak już ruszą, to potrafią zatruć życie mieszkańcom okolic do tego stopnia, że otwieranie okien staje się niemożliwe. Czy warte jest to tych 20-30 tysięcy? – zastanawiają się zaniepokojeni mieszkańcy gminy Wojsławice. (s)