Bój o sejmik rozpoczęty

Na konferencję PiS...

Kampania samorządowa zaczęła się tak standardowo, jak można było przypuszczać, oczywiście poza pewnymi subtelnymi detalami. I tak PiS pochwaliło inwestycje i pomysły infrastrukturalne… PO-PSL, SLD zaś na rzecz jedności opozycji zerwało rozmowy z Koalicją Obywatelską i wystawia własne listy do Sejmiku.


PiS w płot

Najhuczniej władza i opozycja (czyli w samorządzie akurat odwrotnie) starły o się o obietnice infrastrukturalne. Korzystając z kolejnej wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na Lubelszczyźnie politycy PiS przedstawili pakiet swoich deklaracji rozwoju regionu, jak trafnie zauważyli reformatorzy, dzielących się na: takie, które już są w trakcie realizacji (i to dzięki decyzji poprzednich władz lub organów lokalnych) oraz takie, które wykraczają poza kompetencje samorządów, do których przecież właśnie trwa kampania. I tak, PiS obiecało między innymi realizację przebudowy S19 i S17, czyli tras do Rzeszowa i Warszawy, których budowa od dawna jest w toku (do tego na mapach pokazanych przez PiS drogi te pomylono i źle opisano), modernizacją linii kolejowej do stolicy (w toku), inwestycje na drogach wojewódzkich (w większości wykonywane już przez samorząd w ostatnich latach) oraz oczywiście Mieszkanie+, czyli program rządowy, który wprawdzie ma powtórzyć propagandowy sukces 500+, ale jakoś mu nie wychodzi.

Właściwie jedynym konkretem z zakresu stricte polityki sejmikowej jest w programie Prawa i Sprawiedliwości obietnica zwiększenia nakładów na szpitale bez wskazania, skąd wziąć na to środki w przerośniętym, nadmiernie obciążonym kosztami administracyjnymi, zadłużeniem i jego obsługą budżecie województwa oraz „ratunek dla Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej” czyli zapewne przywrócenie na stanowisko kontrowersyjnej dyrektor tej placówki, doc. Elżbiety Starosławskiej – innych szczegółów planu ratunkowego dla tej klęski inwestycyjno-medycznej nie podano).

…natychmiast konferencją odpowiedziało PSL i PO

Oczywiście opozycja, czyli sejmikowa władza, zareagowała od razu. – PiS wciąż postępuje w myśl zasady, że ludzie wszystko kupią. Na szczęście mieszkańcy województwa lubelskiego nie kupują wszystkiego i wszystkich. I wciąż to powtarzam, że są o wiele bardziej inteligentni niż się niektórym funkcjonariuszom PiS wydaje, bo przecież nawet dziecko wie, że nie da się wybudować już zbudowanej drogi i zaplanować tej już zaplanowanej. Jednak PiS dalej zaklina rzeczywistość. W swoim działaniu PiS jest jak Bob budowniczy, niby buduje, niby planuje, niby pomaga, a tak naprawdę to przecież wszystko bajka – drwi europoseł Krzysztof Hetman, lider PSL.

– Większość projektów przedstawionych przez polityków PiS jako „propozycje” programowe dla mieszkańców województwa lubelskiego jest już w trakcie realizacji przez obecny Zarząd Województwa koalicji PSL-PO lub zostały już ukończone. Nie możemy pozwolić na zakłamywanie rzeczywistości przez polityków PiS – zawtórował mu marszałek Sławomir Sosnowski. Politycy PiS zaczęli bronić się, że mieli na myśli dokończenie inwestycji oraz lepsze ich poprowadzenie ze względu na obserwowane dziś opóźnienia i błędy, jednak wrażenie słabej orientacji w realiach Lubelszczyzny pozostało. Fakt, że poseł Sylwester Tułajew brylował na spotkaniu z premierem Morawieckim, ale… w Sandomierzu, tylko ten dysonans pogłębił. Zresztą i tam polityków PiS dopadli lubelscy rolnicy z Unii Warzywno-Ziemniaczane, domagający się ratunkowych działań rządu dla polskiej wsi i oczywiście nie usłyszeli żadnych konkretów…

Samosia Lewicy, dwie nogi Kukiza

Okazało się, że wbrew pozorom nawet ex-poseł Jacek Czerniak umie liczyć i dotarło do niego, że łatwiej o mandat sejmikowy będzie mu startując samodzielnie niż wspólnie z układem PO-.Nowoczesna. I stąd cały Sojusz Lewicy Demokratycznej wystawi w naszym regionie listy sejmikowe. W Lublinie z jedynki wystartuje były minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk, Czerniak zostawił sobie okręg podlubelski, aż 10-mandatowy, w którym jego szanse na elekcję wydają się całkiem spore. A jeśli już będzie w Sejmiku, to lider SLD może okazać się języczkiem u wagi, a ma przecież duże doświadczenie we współpracy i z PO-PSL, i z PiS, a zatem może bezproblemowo dopasować się do interesów… programowych.

Spór o jedynkę w największym okręgu sejmikowym dzieli z kolei struktury KUKIZ’15. Chrapkę na jedynkę ma niegdysiejszy prezes Herbapolu Lublin i bohater jednej z najgłośniejszych afer finansowych regionu przełomu wieków, Józef Godlewski, ale środowisko młodych liberałów, skupione wokół posła Jakuba Kuleszy, mającego decydujący głos w sprawach samorządowych, wolałaby kogoś z własnego grona, jak Adam Kondrakiewicz, były prezes Stowarzyszenia Koliber. Z kolei wśród pretendentów z Lublina wymieniany jest ex-prezydent miasta Sławomir Janicki.

CBA wchodzi do akcji

Cóż by to były za wybory bez udziału Centralnego Biura Antykorupcyjnego? Tym razem agenci, suflowani już niemal jawnie przez polityków PiS, sprawdzą modernizację Teatru Muzycznego i Filharmonii Lubelskiej za ponad 54 mln zł. Słowem – podobnie jak w przypadku np. sprawdzania najmu powierzchni w Centrum Spotkania Kultur – kontrolerzy niby wiedzą, że gdzieś dzwonią, ale poza samym wydźwiękiem propagandowym hasła „CBA wchodzi!” nic się jakoś dotąd nie wydarzyło. No, ale i tej tradycji musiało widać stać się zadość…

TAK