Ból rozdziera serce

Nie ma słów, które oddałyby ogrom bólu matki po stracie dziecka. Mierzy się z nim teraz pani Edyta z Chełma, której 13-letni syn zmarł kilka tygodni temu. Samotna matka przeznaczyła oszczędności na ratowanie dziecka, a teraz potrzebuje wsparcia, aby podnieść się po największym życiowym dramacie.

W ciągu ostatniego roku pani Edyta niejednokrotnie zadawała sobie pytanie: ile może wycierpieć jedna osoba? Dramatyczną historię o swoim synu Samuelu, jego walce z chorobą nowotworową i śmierci pani Edyta opisała na portalu zrzutka.pl, za pośrednictwem którego prowadzona jest zbiórka na wsparcie finansowe dla jej rodziny. Chełmianka do niedawna była mamą trójki dzieci: 13-letniego Samuela, 9-letniej Coco i 4-letniego Malika. Do niedawna, bo 5 grudnia br. choroba nowotworowa zabrała jej najstarszego syna, zostawiając ogromny ból i pustkę w sercu matki.

Samuel prawie całe swoje krótkie życie walczył z ograniczeniami związanymi ze spektrum autyzmu, które zdiagnozowano u niego, gdy miał 2 lata. Wymagał stałej opieki, potrzebował terapii, konsultacji specjalistycznych i suplementacji. Pani Edyta mówi, że często zderzała się z okrutną rzeczywistością, brakiem empatii i obojętnością. Nie mogła w tym czasie liczyć na wsparcie męża. Z powodu niepełnosprawności syna korzystała z przysługującego jej świadczenia pielęgnacyjnego. Mówi, że jako samotna matka trójki dzieci musiała zadbać o dom, rachunki, terapię, leczenie, a cała ta sytuacja wykluczyła ją z życia społecznego i zawodowego.

Dla Samuela los okazał się najokrutniejszy z możliwych. Rok temu, dzień przed Wigilią u dziecka zdiagnozowano złośliwego guza mózgu z przerzutami (Germinoma szyszynki z rozsiewem). Zaczęły się długie pobyty w szpitalu i strach o życie Samuela. Pani Edyta mówi, że czuła się bardzo samotna z dala od domu i młodszych dzieci, które zostały z jej schorowaną mamą. Samuel przeszedł kilka cykli chemioterapii i radioterapii. Pani Edyta wciąż ma przed oczami to, jak bardzo był wyniszczony i przepełniony cierpieniem. Zamawiała drogie suplementy i szukała także innych metod walki z rakiem, który odbierał jej dziecko. Niestety, 5 grudnia Samuel odszedł.

– W moim sercu pozostał ogromny ból – mówi pani Edyta. – Młodsze dzieci bardzo przeżywają odejście brata. Przez ostatni rok one także bardzo dużo wycierpiały. Przez większość czasu przebywały ze schorowaną babcią, a mamy praktycznie nie miały. Ciągłe pobyty w szpitalu, opieka nad synem w domu, załatwianie spraw związanych z chorobą i konieczność poświęcenia synowi większości czasu w pewnym sensie zaburzyły poczucie bezpieczeństwa młodszych dzieci, ich beztroskie dzieciństwo i radość życia.

Ponadto, całe oszczędności przeznaczyłam na ratowanie Samuela. Zostaliśmy z niczym. Nie jestem teraz w stanie szukać pracy. Potrzebuję czasu, aby uporać się ze stratą i odbudować moje życie. Po 11 latach opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem będzie mi trudno z dnia na dzień odnaleźć się w nowej sytuacji. Moje życie kręciło się głównie wokół Samuela, terapii, choroby. Proszę o wsparcie dla mnie i moich dzieci w tym trudnym dla nas czasie. Nie chcę bać się o jutro.

Każdy, kto chce wesprzeć finansowo rodzinę Elsayed, może to zrobić za pośrednictwem strony internetowej zrzutka.pl, gdzie pod hasłem „Wsparcie rodziny i pomoc finansowa po roku walki z chorobą nowotworową dziecka” prowadzona jest zbiórka pieniędzy. (red)